Minął kolejny sejmowy tydzień. I kolejny z pomysłów Ruchu Palikota trafił do kosza. Tym razem projekt ustawy o świadomym rodzicielstwie.
REKLAMA
Nie jest moją intencją fanatyczna i bezrefleksyjna obrona aborcji. Nie zgadzając się z opiniami większości dyskutantów – zarówno skrajnie konserwatywnych, jak i skrajnie liberalnych – uważam kwestię aborcji za wykraczającą poza podział zero-jedynkowy. Jako ginekolog-położnik doświadczałam sytuacji, których wielopłaszczyznowość nie pozwala mi na ferowanie wyroków z lekkością właściwą większej części parlamentarzystów.
Wraz z ustawą Ruchu Palikota odrzucono jednak propozycje – wydawałoby się – dalekie od kontrowersyjnych. Proponowaliśmy bowiem zarówno zwiększoną edukację seksualną w szkołach w wymiarze minimum jednej godziny lekcyjnej tygodniowo, jak i refundację antykoncepcji. Jeżeli chcemy zmniejszyć rozmiar tzw. „podziemia aborcyjnego”, naszym podstawowym orężem nie może być kodeks karny, lecz edukacja.
Okazuje się, że parlamentarna większość nie podziela takiego stanowiska.
W ich postawie jest coś sadystycznego. Zdają się bowiem mówić: „Zrobimy wszystko, żeby młodzi ludzie nie poznali własnej seksualności, a kiedy przydarzy im się niechciana ciąża, to albo unieszczęśliwimy ich dzieci, albo wsadzimy ich do więzień”.
W ich postawie jest coś sadystycznego. Zdają się bowiem mówić: „Zrobimy wszystko, żeby młodzi ludzie nie poznali własnej seksualności, a kiedy przydarzy im się niechciana ciąża, to albo unieszczęśliwimy ich dzieci, albo wsadzimy ich do więzień”.
Nie pozwolę, by zagadnienia edukacji i refundacji padły ofiarą politycznej gry.
W tej kwestii na pewno nie odpuszczę.
W tej kwestii na pewno nie odpuszczę.
HSR
***
Odpowiedź na komentarz
Panie Marku,
Nie odpowiem na Pana pytania wprost. Odpowiem w sposób, który być może wyda się Panu frustrujący, ale który - mam nadzieję - pobudzi do naprawdę poważnych rozmyślań. A zatem - Kongres Kobiet, czyli czyj kongres, Panie Marku?
Z poważaniem,
HSR
Nie odpowiem na Pana pytania wprost. Odpowiem w sposób, który być może wyda się Panu frustrujący, ale który - mam nadzieję - pobudzi do naprawdę poważnych rozmyślań. A zatem - Kongres Kobiet, czyli czyj kongres, Panie Marku?
Z poważaniem,
HSR
