Przed czterema laty – ze związku Polki i Belga tureckiego pochodzenia – na świat przyszła Eliza. Rodzice zamieszkali w Polsce, by po jakimś czasie wyjechać na osiem miesięcy do Belgii. Ich związek nie przetrwał próby czasu – Eliza od ponad dwóch lat mieszka z mamą w Polsce.
REKLAMA
W zeszłym roku ojciec dziecka wnioskował przed polskim sądem o to, by dziecko wróciło do Belgii.
Polski Sąd, opierając się na opinii biegłych psychologów dziecięcych odrzucił złożony przez ojca wniosek i orzekł, że Eliza powinna pozostać przy matce. Ojciec dziecka nie odwołał się tego postanowienia, lecz wrócił do Belgii i złożył wniosek do sądu belgijskiego. Wyrok był okrutny – w myśl Konwencji Haskiej matka czteroletniej Elizy musi natychmiast oddać córkę ojcu.
Opinie biegłych psychologów dziecięcych oraz decyzja polskiego sądu okazały się być bez znaczenia. I choć opierający się na Konwencji Haskiej wyrok sądu belgijskiego dotyczący polskiego dziecka stoi w sprzeczności z poprzedzającym go postanowieniem sądu polskiego, wyrok ten jest ważniejszy od rozstrzygnięć polskiego sądu.
Fundamentalną funkcją prawa jest troska o bezpieczeństwo obywateli. Prymat prawa unijnego nad prawem krajowym jest logiczną konsekwencją członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Jak każde rozwiązanie – również i to okazuje się czasem boleśnie niedoskonałe. Co powinniśmy uczynić, gdy prawo nie tylko nie chroni obywateli, lecz w jawny sposób przeczy idei sprawiedliwości?
Niektórzy mogliby oczekiwać, że jako posłanka zawsze bronić będę litery prawa.
Ale nie po to jestem posłanką, by bronić złego prawa. Jestem posłanką po to, by złe prawo zmieniać.
Ale nie po to jestem posłanką, by bronić złego prawa. Jestem posłanką po to, by złe prawo zmieniać.
Jeśli Konwencja haska gwałci konstytucyjne prawa polskich dzieci – a rocznie dotyczy to niemal 8 tysięcy dzieci! – to naszym wspólnym obowiązkiem, a przede wszystkim obowiązkiem polskiego rządu jest zmiana tej sytuacji.
Tymczasem polski rząd umywa ręce. Najwyraźniej premier Tusk nie zamierza podejmować zbędnego ryzyka z uwagi na toczące się negocjacje budżetowe. Być może – walcząc o dodatkowe fundusze – gotów jest poświęcić los ośmiu tysięcy dzieci na ołtarzu finansowych mediacji.
Tymczasem polski rząd umywa ręce. Najwyraźniej premier Tusk nie zamierza podejmować zbędnego ryzyka z uwagi na toczące się negocjacje budżetowe. Być może – walcząc o dodatkowe fundusze – gotów jest poświęcić los ośmiu tysięcy dzieci na ołtarzu finansowych mediacji.
Sprawy cywilne, a zwłaszcza sprawy rodzinne są wielopłaszczyznowe.
Niemniej, Ministerstwo Sprawiedliwości może przeprowadzić audyt wszystkich postępowań sądowych dotyczących uregulowania kontaktów z dziećmi na podstawie Konwencji Haskiej.
Krokiem w dobrym kierunku byłoby wprowadzenie obligatoryjnego udziału przedstawicieli Rzecznika Praw Dziecka w toczących się postępowaniach.
Minister Sprawiedliwości może też pokusić się o ocenę i ewentualną modyfikację współpracy ze stronami Konwencji Haskiej.
Niemniej, Ministerstwo Sprawiedliwości może przeprowadzić audyt wszystkich postępowań sądowych dotyczących uregulowania kontaktów z dziećmi na podstawie Konwencji Haskiej.
Krokiem w dobrym kierunku byłoby wprowadzenie obligatoryjnego udziału przedstawicieli Rzecznika Praw Dziecka w toczących się postępowaniach.
Minister Sprawiedliwości może też pokusić się o ocenę i ewentualną modyfikację współpracy ze stronami Konwencji Haskiej.
Polski rząd ma jeszcze jedną możliwość – odwrócić wzrok i uznać temat za medialnie słaby.
