„Właśnie przegraliśmy” - miał szepnąć Jan Nowak-Jeziorański, widząc jak Lech Wałęsa odmawia podania ręki Aleksandrowi Kwaśniewskiemu w czasie kluczowej przedwyborczej debaty. W ubiegłym tygodniu to Leszek Miller przegrał, zachowując się w taki sam sposób wobec Janusza Palikota.

REKLAMA
O ile emocje zaważyły na zachowaniu Lecha Wałęsy, o tyle nic nie tłumaczy opanowanego Leszka Millera. Postanowił upokorzyć lidera większego lewicowego klubu, a w efekcie sam się skompromitował. Podobno stronnictwo Grzegorza Napieralskiego gwarantuje byłemu premierowi pozycję w partii. Być może gest Millera to zemsta za przegrane wybory parlamentarne i symbol solidarności z byłym liderem SLD?