Odwieczna walka Światła i Ciemność. Ten kulturowy archetyp dogłębnie steruje naszym pojmowaniem świata. Nie umiemy myśleć w innych kategoriach.
REKLAMA
Zwyciężyło Światło. Niech żyje!
Laboratorium Dramatu zaprasza 16 kwietnia o godzinie 19:00 (Scena Przodownik, ul. Olesińska 21), na czytanie w cyklu "Maska Jezus". Magdalena Kuta przeczyta teksty z Ewangelii Jana i gnostyckiego apokryfu Ewangelii Prawdy. Dyskusję, w której weźmie udział prof. Tomasz Polak z UAM poprowadzi Tadeusz Bartoś.
Oczywiście zwycięży Światło, Zwiastun i Obraz Światła Niebieskiego - Chrystus Zmartwychwstały. Jego Obecność rozjaśnia ciemności, Jego przemieniona Boska Natura demaskuje ciemność świata. Jest sądem, rozliczeniem, porachunkiem, podziałem na tych, co po prawej i po lewej stronie. Dopiero w Świetle Najwyższym policzone będą wszystkie ludzkie występki. Dopiero w Swietle Najwyższym zobaczyć można brud świata, złość i niegodziwość Żydów, nieprawość i zepsucie wszystkich którzy odrzucają wiarę w Zmartwychwstałego.
Droga Zbawienia wskazuje na Drogę Zatracenia. Jedno jest lustrzanym odbiciem drugiego. Światło potrzebuje ciemności, by okazać swój blask. Potrzebuje aplauzu ciemności, by pokazać swoją władzę. Im bardziej ciemność okazuje się ciemna, tym bardziej światło świetliste. Potrzeba poniżenia, by mogło być wyniesienie. Najwyższa Nienawiść odsłania Najwyższą Miłość, daje jej świadectwo. Potrzeba więc szatańskiej nienawiści dobra, by ujawniła się Boska Miłość. "Gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się Boża Łaska" (Rz 5, 20).
Bunt Aniołów u początku świata był konieczny. Ujrzały one przyszłość i zobaczyły, że człowiek z mułu ziemi i brudu ulepiony - Chrystus, wstępuje do Ósmego Nieba, zasiada po Prawicy Najwyższego, i... patrzy z góry na najdoskonalsze światłości. Za Nim - o zgrozo - mają pójść wszyscy ochrzczeni w Jego imię. Tego było już za wiele. Rozgoryczone i sfrustrowane Niosące Światło - Luciferi, wystąpiły przeciw Najwyższemu. Skończyć się to mogło tylko jednym, strąceniem ich w najgłębsze czeluści Świata Podziemnego. Pozostaną tam już na wieki.
Tak też można czytać Ewangelię Jana. I tak ją czytano.
Można jednak inaczej. Kierunek wyznacza myśl Martina Heideggera. Piszę o tym przy okazji recenzji książki Krzysztofa Michalskiego, Zrozumieć przemijanie, w Dużym Formacie, który redakcja zatytułowała Nie pytajcie o sens życia. Tytuł jest o tyle mylący, że wydźwięk myśli Heideggera jest dokładnie odwrotny: mówi on o tym, żeby nie przestawać pytać.
