W fundacji Batorego odbyła się dyskusja na temat Kościół a wspólnota demokratyczna w Polsce. Wygłosiłem tam referat, z którym polemizowali uczestnicy, Dominika Kozłowska (Znak), Maciej Zięba (dominikanin), Michał Łuczewski (Centrum JPII), Marcin Król. Maciej Zięba, zauważył, że gdyby zgodził się na mój opis musiałby wystąpić z zakonu, Michał Łuczewski opowiedział o swoich doświadczeniach religijnych, zawieszając swoją wiedzę socjologiczną, choć jest cenionym specjalistą, Marcin Król uznał, że Kościół i demokracja to byty całkowicie od siebie niezależne, ponieważ niewierzący nie będą mogli zrozumieć na czym polega fenomen miłosierdzia opisany przez JPII w encyklice o miłosierdziu, co rozwinął Józef Tischner w Etyce solidarności. Polemiści nie odnieśli się do zawartości merytorycznej mojego opisu, ogólnie się z nim nie zgodzili, zwracając uwagę raczej na to, że nie mogę tak mówić, dlatego choćby, że przedstawianie w sposób binarny rzeczywistości to ideologia. Nie pomogły moje wyjaśnienia, że binarnie sformułowany jest sam temat, a myślenie binarne, zderzanie, przeciwstawianie, wyraźne zarysowanie kwestii jest metodą pracy intelektualnej. Mój apel, by odnieść się do tego, co powiedziałem nie przyniósł efektu. Tyle relacji z przebiegu dyskusji, a oto zapis mojego wystąpienia.

REKLAMA
Dwie cechy strukturalne Kościoła katolickiego decydują o sposobach jego adaptacji w społeczeństwie demokratycznym.
1 ) autorytarna struktura
2) roszczenie do supremacji w dostępie do prawdy
Kościół to struktura przeddemokratyczna, niezreformowana istotnie, feudalna, funkcjonująca wewnątrz społeczeństwa demokratycznego społeczeństwa.
Jak mogą układać się relacje?
Jeśli to jest grupa mniejszościowa, układają się poprawnie, mniejszy dostosowuje się do większego.
Jeśli jest to struktura dominująca , wtedy mamy do czynienia z chęcią urobienia społeczeństwa demokratycznego na własny obraz i podobieństwo. Tak jest w Polsce.
Jest to możliwe, ponieważ struktura kościelna jest lepiej osadzona społecznie aniżeli struktury państwa czy organizacji społecznych. Sieć ośrodków katolickich, parafii i innych jest niewątpliwie najgęstsza, gęstsza niż sieć instytucji państwowych, banków, szkół, szpitali czy poczty.
Struktura autorytarna
Autorytarna struktura wpływa na autorytarne wychowanie społeczeństwa. I to jest największe zagrożenie.
Główne elementy autorytarnej, totalnej instytucji:
- dominacja zasady posłuszeństwa, uległości, która jest najwyższą wartością. Posłuszeństwo w zakonach, u księży diecezjalnych wypowiada przysięga: cześć i posłuszeństwo, co oznacza całkowitą uległość. Brak charakteru okazuje się jest cnotą cnót. Komu uległości brakuje , a chce w strukturze awansować, musi uległość udawać. W ten sposób cwaniactwo jest drogą awansu. Jak każda cnota deklarowana kończy się aktorstwem. Mamy więc formę instytucji demoralizującą swoich członków.
- brak wolności słowa, autocenzura, zanik myślenia, serwilizm, oligarchia. Teologowie polscy po swoim zjeździe bali się krytyki stanu polskiej teologii publicznie, czynili to anonimowo z obawy przed utratą stanowisk. W takiej atmosferze nie może być możliwości rozwoju swobodnej myśli, to jest także największe zagrożenie dla trwania instytucji, która traci możliwość autokorekty.
- brak niezależnego arbitra w przypadku konfliktu, brak trójpodziału władzy. Przykład ks. Lemańskiego pokazuje, że znalazł się on w matni, może odwoływać się od władzy biskupa do innego biskupa, co nie daje mu żadnych szans na bezstronność, nie zostanie osobiście wysłuchany, nie będzie procesu, w którym mógłby bezpośrednio wyłożyć swoje racje w obecności niezależnego organu i tego, z którym jest w konflikcie.
- brak prawa kierowania własnym życiem (rzecz dotyczy zwłaszcza duchownych). Widzimisię przełożonego decyduje o całym życiu podwładnego, jedna decyzja może zupełnie zniszczyć mu życie – stąd lizusostwo i oportunizm.
- przymus wywnętrzania się, brak prywatności (spowiedź, rozmowy duchowe), zorganizowany system donosów - "big brother is watching you".
- tworzenie hermetycznego wewnętrznego języka budującego tożsamość, charakterystyczny dla struktur sekciarskich
- quasi niewolniczy tryb życia – widać to zwłaszcza na zakonów żeńskich w Polsce, a także w opowieściach o losach numerariuszek pomocniczych w Opus Dei
Istnieje bogata literatura opisująca funkcjonowanie instytucji autorytarnych, zwanych też instytucjami totalnymi (Goffman, Hassan, Drewermann, literatura opisująca Opus Dei).
W instytucjach totalnych najwyższa wartość to lojalność wobec grupy. Stąd wysoka wrażliwość na krytykę, niepodatność na wpływy świata zewnętrznego, który jest z definicji wrogiem. Hermetyczność mentalna, która staje się projektem wychowawczym.
Taka struktura w Kościele katolickim w Polsce ma cechy ekspansywne, chce w ten sposób urabiać społeczeństwo. Stąd potencjalne zagrożenia w perspektywie długoterminowej. Idzie o wzmacnianie, pielęgnowanie postaw autorytarnych (radio Maryja, Opus Dei, system szkolnictwa, duszpasterstwa, których owocem są postaci typu Terlikowski i inni).
W Polsce już dominuje mentalność autorytarna. Wyrazić ją można w sloganie: ja wiem lepiej jak masz żyć, ja tobie wyjaśnię jak masz żyć i myśleć.
Tak mówią księża parafianom, biskupi księżom, rodzice dzieciom, lekarze pacjentom, dziennikarze telewizyjni widzom, urzędnicy interesantom, psychoterapeuci klientom... Dominuje w dyskursie publicznym tryb rozkazujący nad opisowym.

Uprzywilejowany dostęp do prawdy
Kościół jest strażnikiem objawienia, czyli prawd ex definitione prawdziwych, niepodległych rozumowi, niepodatnych na krytykę. To są prawdy z którymi się nie dyskutuje. Jeśli taką pozycję epistemiczną zajmuje duża grupa społeczna, destabilizuje system. Znika istotny walor demokracji: równość pozycji wyjściowej wszystkich, co jest warunkiem rzetelnego dialogu.
W wymiarze indywidualnym wyższa pozycja epistemiczna prowadzi do - podziału obywateli na lepszych i gorszych, idących słuszną drogą i zagubionych, niezależnie od jakichkolwiek ich działań, poczynań, zasług, czy przewin. Stąd charakterystyczna pewność siebie i arogancja niektórych katolików mających ex definitione uprzywilejowaną pozycję, niezależnie od własnych walorów intelektualnych czy charakterologicznych.
W skrócie:
katolicy mają dostęp do prawdy wyższej
prawdzie wyższej należy się podporządkować
ergo: należy się podporządkować katolikom dostarczającym prawdy wyższej
Co oznacza to podporządkowanie?
Nie wyrażanie przez katolików, a zwłaszcza duchownych sprzeciwu, czy nawet wątpliwości w takich kwestiach (aborcja, antykoncepcja, in vitro, Nergal - vide Boniecki). Pytania dopuszczalne są jedynie w formie QandA, czy dawnej quaestiones, gdzie odpowiedź z góry jest znana. To aspekt autorytarno-sekciarski tego typu mentalności. Dyktat zamiast rozmowy.
Podsumowanie – przewidywania na przyszłość
Katolicyzm, zasłużony historycznie, dziś funkcjonuje w naszym kraju jako instytucja po części antycywilizacyjna. Dominacja autorytarnego katolicyzmu może się jeszcze umocnić, jest on bardzo aktywny w przestrzeni edukacyjnej.
W moich publikacjach wcześniejszych zwracałem uwagę na potrzebę zmiany systemu autorytarnego na bardziej partycypacyjny, z elementami kontroli społecznej, pisałem też o potrzebie teologicznej pracy nad sposobem dostępu do prawdy absolutnej (prawdy wiary - prawdy rozumu), by uniknąć konsekwencji w postaci aroganckiej pewności siebie, jaka dziś jest normą. Katolicyzm jaki dziś jest w Polsce, taki być nie musi. Dyskutanci tych wątków nie podjęli skupiając się raczej na obronie status quo, postawa apologetyczna uniemożliwiła wejście w kwestie merytoryczne.
Organizatorzy spotkania obiecali, że zapis dyskusji będzie można obejrzeć na stronie internetowej ich Fundacji.