Idea kosmopolityzmu jako oderwania od korzeni, od kraju rodzinnego, Heimatu wraca w Europie jako straszak. Własna tożsamość, romantyczny kult narodu, to nadchodząca faza cyklu ewolucji społecznej świadomości. Francuskość jest czymś unikalnym, niepowtarzalnym, niemieckość, angielskość, nie mówiąc już o polskości.
REKLAMA
Nadchodzą ciężkie czasy dla idei ponadnarodowych związków państwowych. Powracają idee romantyczne. Najwybitniejszy niemiecki przedstawiciel romantycznej filozofii społecznej Artur Muller pisał: "Państwo nie jest jakąś manufakturą, mleczarnią, towarzystwem asekuracyjnym, merkantylną społecznością, lecz jest wewnętrznym związkiem fizycznych i duchowych potrzeb całego bogactwa fizycznego i duchowego, całości wewnętrznego i zewnętrznego życia narodu".
Naród i państwo są organiczną jednością, są czymś unikalnym, niepowtarzalnym, nie dającym się niczym zastąpić. Idea unii europejskiej jawić się będzie coraz bardziej jako zagrożenie dla tej unikalności, niepowtarzalności.
Nadchodzą czasy kiedy to zrozumienie dla tych romantycznych wyobrażeń znajdzie szeroki posłuch, nie będą to jedynie pomrukiwania zdesperowanej mniejszości. Te romantyczne idee własnej odrębności i unikalności już pracują wewnątrz dusz i ciał Brytyjczyków , Francuzów, Włochów, i innych nacji. Koncepcja ponadnarodowego państwa jest w defensywie i przegrywa dziś w zderzeniu z romantyczną wizją jedności organicznej państwa i narodu. Oto podziemna praca idei.
