Prezydent Warszawy stwierdza: Firmy zaniżały ceny, chciały za wszelką cenę dostać kontrakt, i dlatego są teraz w kłopotach. To jest prawda, ale przecież nie cała. W umowach nie było mowy o uwzględnienia wzrastających cen materiałów. Asfalt podrożał o 45 proc. Jak firma może udźwignąć takie koszty?

REKLAMA
Dlaczego Generalna Dyrekcja, pani Prezydent o tym nie mówią? Czy nie jest kwestią uczciwości pełny opis problemu. A przecież takie pojawiają się w prasie, warto uważnie wczytać się w wypowiedź dla Gazety cenionego polskiego biznesmena Macieja Radziwiłła.

Dlaczego nie mówi się, że nierozsądne zaniżanie cen było wymuszone przez warunki konkursu. Czy firmy są temu winne? Czy może raczej władze powinny wiedzieć, że za taką cenę nie da się zbudować drogi, i ofertę odrzucić.
A może władze połaszczyły się na pieniądze w swej chytrości i wyobraziły sobie, że firmy dopłacą do interesu. Tylko jaki miałby w tym interes.
Upadają największe spółki budowlane, niszczy się drobnych przedsiębiorców. Czy to jest wielki sukces? Czy tak powinno działać państwo. Czy roztropność to nie jest przewidywanie przyszłych skutków obecnych działań. A roztropność jest cnotą, zgodnie z katolickim nauczaniem, bez której nie może być ani sprawiedliwości, ani umiarkowania (pohamowania chciwości) ani męstwa (podejmowania trudnych decyzji, na przykład zatrudnienia droższej firmy).
Dlaczego tak znaczące postaci mówią półprawdy? Dlaczego nawet tak szlachetne osoby jak Pani prezydent nie potrafi opisać sytuacji całościowo? Przecież takie fragmentaryczne patrzenie, wyłączenie z punktu widzenia własnych politycznych, chwilowych pozycji, utrwala się, wchodzi w nawyk - demoralizuje.
Doprowadzanie do bankructwa firm jest złem moralnym, jest niszczeniem wysiłku życiowego wielu ludzi. Potrzeba pokuty, katoliccy posłowie, politycy, urzędnicy, za wyrządzone zło, za krzywdę ludzką. Początkiem pokuty jednak jest wyznanie win, a później także potrzeba zadośćuczynienia. Tak mnie uczyli.