Pani Henryka Bochniarz skarżyła się ostatnio w telewizji, że pisze w imieniu swojej organizacji listy do rządu i nie dostaje żadnej odpowiedzi, nawet najprostszej, potwierdzającej, że list dotarł, itd.

REKLAMA
To zjawisko dosyć powszechne, nieodpowiadanie na maile, niepotwierdzanie otrzymania wiadomości. Może więc warto przypomnieć, że jest to wymóg tzw. kultury osobistej, obowiązek odpowiadania na maile jest częścią savoir vivre'u. Niestety wszędzie tam, gdzie nie wprowadza się procedur korporacyjnych, wymuszających odpowiedzi, borykamy się z tą dolegliwością. Wysyłamy maile w kosmos, nie wiadomo czy doszły, czy ktoś je zauważył, czy może wpadły do spamu. Odpowiedzi nie otrzymamy. Stąd mój apel, gorące wezwanie - obywatele, pracownicy urzędów wyższych i niższych, gazet, wydawnictw, i innych publicznych jednostek - mamy nowy rok, zróbcie noworoczne postanowienie. ODPOWIADAJCIE NA MAILE. Dwa słowa, "dziękujemy za mail, odezwiemy się w ciągu...". Można sobie ustawić taki formularz, wysłanie takiego maila trwa kilka sekund. Prosimy, my wszyscy, którzy wysyłamy listy w kosmiczną dziurę niebytu, odezwijcie się, pomachajcie nam ręką zza internetowego kabla, dajcie znać, że istniejecie, choćby tylko wirtualnie.