O autorze
Tadeusz Bartoś. Filozof, publicysta, wykładowca uniwersytecki. Ukończył Kolegium Filozoficzno-Teologiczne Dominikanów w Krakowie. Obronił pracę doktorską na wydziale filozofii i socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Otrzymał stopień doktora habilitowanego w Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk. Jest dyrektorem programowym Warszawskiego Studium Filozofii i Teologii. Publikuje w głównych polskich gazetach. Jest autorem wielu publikacji filozoficznych i teologicznych, w tym między innymi: Jan Paweł II. Analiza krytyczna. W poszukiwaniu mistrzów życia. Koniec prawdy absolutnej, i innych. Obecne jest profesorem w Akademii Humanistycznej w Pułtusku.

Dylematy

Mecenas Rogalski znów napisał do mnie list. Poczuł się urażony. Napisał sprostowanie, że nie posiada tylu specjalizacji ile wymieniłem w moim poprzednim wpisie. Przyznaję mu rację, przesadziłem (pomyłeczka!), mecenas Rogalski ma mniejszą liczbę specjalizacji, a te przeze mnie wymienione to specjalizacje jego kancelarii.


Mecenas Rogalski chce jednak, żebym usunął poprzedni wpis, bo narusza jego dobra osobiste i poda mnie do sądu w reżimie cywilnym i karnym. Sam nie wiem co robić. Może powinienem usunąć post, nie chcę iść do więzienia, ani płacić tysięcy złotych na PCK czy na dom w Laskach.


Ale z drugiej strony, co będzie jak nie podejmę rzuconej rękawicy, gdzie mój honor, męskość, bitność o słuszną sprawę?

Z innej jeszcze strony, może ktoś powiedzieć, że kłótliwość tutaj się ujawnia, kogucie łapanie się za grzebienie, typowe dla znastolatkowanych męskich narcyzów.

Tak źle, tak niedobrze, a tak jeszcze gorzej. Czy utknąłem więc w sytuacji bez wyjścia?

Mecenas Rogalski wyraża żal, iż opublikowałem jego prywatny list. Tymczasem mecenas Rogalski jest mi człowiekiem obcym, nie mam z nim żadnych prywatnych stosunków. Nie dawałem mu mojego adresu mailowego, a on napisał do mnie na formularzu kancelaryjnym. Napisał mi impertynencje, pouczenia, które mógłby ewentualnie wygłaszać swoim dzieciom, a nie obcemu człowiekowi. On jednak nie wie o tym, bo brak mu czegoś, co by mu pozwoliło to wiedzieć.


Żadnej prywatności z mecenasem Rogalskim nie miałem, nie chcę mieć i nie będę miał. Mogę obiecać, że kolejne obraźliwe listy także będę upubliczniał, by jak to się mówi, „odsłonić prawdziwe oblicze” Rogalskiego.

Mecenas Rogalski czuje się obrażony i chce mnie podawać do sądu, tymczasem sam pisze o mnie, że kieruję się nienawiścią do Kościoła katolickiego. Czy to mnie nie obraża? Czy nie jest to sformułowanie obelżywe? Jaka procedura prawna jest w stanie dowieść, że kieruję się nienawiścią do Kościoła? W jakim trybie można osądzać ludzkie intencje. Czy tego nie potępia Ewangelia (nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni), z którą chyba zaznajomił się mecenas, przedstawiający się jako katolik nadzwyczajny w swoich dewocyjnych zwrotach zawartych w liście. Czy nie bardziej on wyraża swoją niechęć (nienawiść) do mnie, aniżeli ja do Kościoła katolickiego. Mecenas Rogalski nie przetrawił tego, co pisałem o wartości krytyki w poprzednim wpisie, że ostatnią i najgłupszą rzeczą jest uważać ją za wyraz niechęci czy nienawiści.


Mecenas Rogalski wypowiada się znów na tematy teologiczne (roztrząsa kwestię tego, co jest radykalnie sprzeczne z nauczaniem Kościoła), choć upominałem go, że na tym trzeba się znać, a on jest prawnikiem, nie teologiem i do tego z mniejszą liczbą specjalizacji aniżeli wcześniej sądziłem.

Gubię się w tym wszystkim, potrzebuję pomocy.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Od dziś zupełnie nowe naTemat.pl 4.0. To największa zmiana w historii serwisu
0 0Grupa naTemat nigdy nie była tak popularna jak teraz. Dziękujemy!
0 0Ostatni przystanek twojego pupila: witamy w krematorium dla zwierząt
0 0Radziecki sprzęt i brak śpiworów. Żołnierz opisuje, co zobaczył w wojsku: "Nie wiedziałem, że jest aż tak źle"
0 0Hejterzy śmieją się z jego roli w filmie Tarantino. Jednak to Rafał Zawierucha "wygrał życie"