
Uchodżcy z Bliskiego Wschodu to obecnie temat nr 1 we wszystkich europejskich i światowych mediach. Mówi się o impasie migracyjnym, światowym kryzysie, exodusie i globalnej wędrówce ludów. Jednocześnie przybiera na sile lęk przed uchodźcami-terrorystami. Pomiędzy europejskimi państwami rosną, jak grzyby po deszczu, mury i płoty z drutu kolczastego, a granice są szczelnie zamykane. Służby specjalne dwoją się i troją, aby wyselekcjonować z migrującego tłumu potencjalnych terrorystów przybywających na stary kontynent. Jednak to nic nie da…oni już tu są!
REKLAMA
Myślenie, że wśród uchodźców uciekających z Bliskiego Wschodu do Europy czy Ameryki Północnej ukrywają się terroryści odpowiedzialni za niedawno przeprowadzone i przyszłe zamachy terrorystyczne jest błędne. Ataki w Londynie z 2005 r., Paryżu czy też ostatnie wydarzenia w Stanach Zjednoczonych dobitnie pokazały, że terrorystami odpowiedzialnymi za zamachy są najczęściej obywatele tychże państw. Uszczelnianie granic i nie wpuszczanie uchodźców tylko z powodu strachu przed terroryzmem mija się z celem i nie rozwiązuje żadnych problemów. Spójrzmy prawdzie w oczy, potencjalni zamachowcy żyją wśród nas.
Wróg wewnętrzny
7 lipca 2005 roku. Londyn. Dochodzi do serii skoordynowanych zamachów terrorystycznych w centrum miasta w porannych godzinach szczytu. Trzech terrorystów to obywatele Wielkiej Brytanii, natomiast czwarty z nich pochodził z Jamajki.
W 2015 roku w ośrodku turystycznym Marsa al-Kantawi, w kurorcie Susa w Tunezji doszło do ataku terrorystycznego na turystów odpoczywających na plaży. Zamachowcem okazał się 23-letni student wydziału inżynierii pochodzący z położonego na północy Tunezji miasta Kafur.
W zamachach w Paryżu brali udział terroryści w większości urodzeni w Europie. Wszyscy z wyjątkiem jednego pochodzili z Belgii lub Francji. Jak to powiedział prezydent Francji, Francois Hollande, przemawiając w krajowym parlamencie – To okrutne, ale trzeba to powiedzieć: w piątek to Francuzi zabijali innych Francuzów. Na naszej ziemi żyją osoby, które od przestępczości przechodzą do radykalizacji, a następnie do zbrodni terrorystycznych.
Zamach w San Bernardino w USA przeprowadziło małżeństwo od dłuższego czasu zradykalizowane, posiadające amerykańskie obywatelstwo. David Bowdich, asystent dyrektora FBI w Los Angeles stwierdził, że: – Nie mamy na razie żadnych dowodów na wątki spoza kontynentalnych Stanów Zjednoczonych.
To tylko niektóre przykłady na to, że zamachów terrorystycznych dokonują najczęściej obywatele państw, będących celem ataków. Według ośrodka badawczego Soulfan Group, w szeregach islamistów walczy m.in. 250 Belgów, 400 Brytyjczyków, 120 Holendrów, 700 Francuzów i blisko 800 Rosjan. Łącznie mamy do czynienia z obywatelami 80 krajów, którzy popierają, walczą czy też utożsamiają się z islamskim terroryzmem, a co dziesiąty z nich jest Europejczykiem.
Parafrazując wypowiedż koordynatora unijnych służb antyterrorystycznych, Gillesa de Kerchove – w Syrii i Iraku po stronie terrorystów walczy ponad 3 tys. osób legitymujących się paszportem państw Unii Europejskiej. I tu najprawdopodobniej leży problem ostatnich aktów terrorystycznych w Europie i Stanach Zjednoczonych, nie zaś w uchodźcach uciekających przed wojną, nędzą i terrorem. Islamscy bojownicy coraz częściej werbują osoby urodzone w krajach będących na ich „czarnej liście”, które mogą bez problemów wjechać na terytorium danego państwa.
Prezydent i rząd Stanów Zjednoczonych jakiś czas temu rozpoczęli debatę nad rewizją programu o ruchu bezwizowym. Zmiany w tym zakresie mają znacznie utrudnić możliwość dostania się na teren USA bojownikom islamskim posiadającym europejskie paszporty. Ponadto zmiany moją objąć również przyznawanie wiz typu K-1, czyli tych wydawanych obcokrajowcom planującym małżeństwo z obywatelami USA.
Źródło:
