W światowej literaturze oraz kinematografii pojawiają się motywy dotyczące samolotów lub statków widmo. Na wielu kontynentach można bez problemu odnaleźć opuszczone miasta, które zarówno przerażają, jak i intrygują swą historią. Jednak czy ktoś widział lub słyszał o wyższej uczelni widmo? Nie? Wystarczy wybrać się do Warszawy.

REKLAMA
Strefa wojny
Osoby, które odwiedziły dwa kilkunastopiętrowe budynki przy ul. Wolskiej 43, mówią, że wrażenie jest takie, jakby ktoś przed chwilą opuścił to miejsce. Porównują je również do strefy wojennej lub opuszczonych miejscowości położonych koło Czarnobyla.
Opuszczony kompleks budynków należał do prywatnej uczelni wyższej AlmaMer, która została zamknięta w 2016 roku. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie stosy dokumentów walających się w pomieszczeniach dawnej uczelni. Indeksy, prace licencjackie, dane personalne, teleadresowe oraz fotografie studentów nie zostały w odpowiednio zabezpieczone, lecz pozostawione bez żadnej kontroli i do wglądu każdego przebywającego w budynkach człowieka.
Dobre złego początki
Niepubliczna AlmaMer Szkoła Wyższa została założona przez DrukTur Sp. z o.o. w 1994 roku, jako Wyższa Szkoła Ekonomiczna w Warszawie. Dopiero w 2006 roku nazwę uczelni uzupełniono o wyrażenie AlmaMer, nawiązujące do łacińskiej sentencji Alma Mater, a w 2011 roku AlmaMer Wyższa Szkoła Ekonomiczna w Warszawie zmieniła nazwę na AlmaMer Szkoła Wyższa.
Uczelnia rozpoczęła swoją działalność 30 września 1994 roku i przez kolejne lata radziła sobie dosyć dobrze w sektorze szkolnictwa wyższego, zyskując m.in. uprawnienia do kształcenia na poziomie magisterskim oraz wszelkie niezbędne certyfikaty jakości. Jednak około roku 2010-2011 pojawiły się pierwsze problemy finansowe, związane przede wszystkim ze spadkiem liczby osób studiujących na uczelni. To był początek końca działalności tej placówki.
Zadłużenie sięgające ponad 20 milionów złotych, brak płynności finansowej, brak studentów oraz masowe odejścia pracowników uczelni doprowadziły do jej zamknięcia. Nie zmienia to jednak faktu, że likwidacja placówki nie została odpowiednio przeprowadzona, a pozostawione w niej dokumenty studentów oraz pracowników uczelni mogły wpaść w ręce osób postronnych lub ulec zniszczeniu. Dochodzenie w tej sprawie wszczęła prokuratura oraz Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych (GIODO) z art. 52 Ustawy o ochronie danych osobowych. Założyciele uczelni oprócz ogromnego zadłużenia mają teraz również na głowie postępowanie prokuratorskie, które może mieć nieprzyjemny dla nich finał. Za uchybienia w obowiązku zabezpieczenia dokumentów zawierających dane osobowe grozi kara grzywny, kara ograniczenia wolności lub 2 lata więzienia.
Teren wycieczek i darmowego noclegu
Dziś budynek, w którym niegdyś mieściła się AlmaMer Szkoła Wyższa, to uczelnia widmo, zdewastowana i opuszczona. Co znamienne, jest to od niedawna miejsce wielu wycieczek szczególnie młodych ludzi, którzy traktują budynek dawnej uczelni jako doskonałe miejsce do zabawy. Placówka stała się również pewnego rodzaju noclegownią dla ludzi bezdomnych, ponieważ dostać się na jej teren jest bardzo prosto, pomimo zapewnień Policji, że teren został odpowiednio zabezpieczony.
Gdzie są moje dokumenty?
Wielu byłych studentów AlmaMer w Warszawie ma problem z odzyskaniem swoich dokumentów z uczelni, które zostały już odpowiednio zabezpieczone i zarchiwizowane przez inspektorów GIODO. W mediach społecznościowych byli studenci pytają, jak można skontaktować się z władzami uczelni celem odzyskania dokumentów, zaświadczeń potwierdzających, że w ogóle tam studiowali.
Źródło: