Ania i Kasia wspólnie okradały rówieśniczki. Jedna trafiła pod opiekę lubelskiego Centrum Wolontariatu, druga skończyła w więzieniu. Dziś pierwsza wyszła na prostą, druga niestety już nie żyje

REKLAMA
- Kilka lat temu poznałem dwie nastolatki, Anię i Kasię, które pobiły i okradły swoją rówieśniczkę. Obie stanęły przed sądem. Jako stowarzyszenie chcieliśmy przekonać sędziów do tego, żeby zamiast umieszczać je w poprawczaku, ustanowił nad nimi nadzór naszego stowarzyszenia. W przypadku Ani – sędzia taką karę zastosował. Znalazła się u nas i wyszła na prostą. Jakiś czas temu ochrzciłem jej dziecko i udzieliłem ślubu. Kasia znalazła się w ośrodku wychowawczym. Krótko po jego opuszczeniu trafiła do więzienia za kolejne przestępstwo. I tak kilka razy. Niedawno ją pochowałem – mówi ksiądz Mieczysław Puzewicz z lubelskiego stowarzyszenia Centrum Wolontariatu.
Ta historia pokazuje, że zmiana w filozofii karania jest potrzebna. Dlatego w Sejmie trwają prace nad nowelizacją kodeksu karnego. Dzięki niej sędziowie częściej będą mogli orzekać kary ograniczenia wolności, w tym kary polegające na wykonywaniu prac społecznie użytecznych. Do tej pory w Polsce dominowały kary pozbawienia wolności w zawieszeniu, czyli „zawiasy”. Rekordzista miał na koncie ponad 30 takich kar, a mimo to i tak nie trafił do więzienia. Nie jest to niestety odosobniony przypadek – kilkukrotne skazania można liczyć w dziesiątkach tysięcy. To najlepszy dowód na to, że taka kara faktycznie nie wychowuje. Skazany – jeśli fakt „bycia karanym” mu nie przeszkadza – w zasadzie w ogóle tej kary nie odczuwa.
Mimo to, jak widać na poniższym wykresie, „zawiasy” stosujemy najczęściej w Europie:
logo

Żeby jednak większa liczba skazanych podążyła drogą Ani, omijając jednocześnie los Kasi, potrzebne jest stworzenie wydajnego systemu pozwalającego skazanym – tym, którzy dziś trafiliby do więzienia bądź dostali „zawiasy” – na realne odpracowanie swych win. Co więcej, taki system powinien minimalizować szanse powrotu tych osób na drogę przestępstwa. Jak można to osiągnąć?
logo
skazani podczas wykonywania prac Stowarzyszenie Pomocy "Ludzie Ludziom"

Jak do tej pory, organizacje pozarządowe wspierają na ogół tych, którzy już do więzienia trafili: - Wspieramy więźniów po opuszczeniu zakładów karnych - fundujemy na 3-6 miesięcy mieszkanie, pomagamy zdobyć pracę, dajemy możliwość uczestnictwa w grupie wsparcia – mówi ksiądz Puzewicz. - Z kolei w realizowanym przez nas projekcie Nowa Droga, młodzi skazani wychodzą na zwolnienie warunkowe i wtedy dajemy im szkolenia, staże i zatrudnienie na okres 1 roku. Najpierw jednak każdy z nich przechodzi tytułową Nową Drogę – miesięczną wędrówkę po górach z odpowiednio przeszkolonym opiekunem – resocjalizatorem, który pracuje z tym młodym człowiekiem indywidualnie i przebywa tylko z nim przez 24 godziny na dobę.
Można jednak zrobić więcej. Tak by zmniejszać recydywę a kary były przy tym odczuwalne. Aby nie kończyło się na demoralizujących „zawiasach”.
logo
skazany podczas wykonywania prac Stowarzyszenie Pomocy "Ludzie Ludziom"

Przykład? Wrocławskie Stowarzyszenie Pomocy "Ludzie Ludziom" prowadzi od lat program mający wspierać osoby skazane i pośredniczyć w wyszukiwaniu odpowiednich dla nich miejsc pracy. Dzięki wsparciu finansowemu gminy Wrocław i dobrej współpracy z kuratorami sądowymi, rocznie setki osób znajdują miejsca, w których mogą odbyć swoją karę. Od 2007 do 2013 r. udział w projekcie wzięło 1717 osób skazanych i ukaranych, a łączna liczba wyroków skierowanych do Stowarzyszenia na przestrzeni minionych lat wynosi 3588 (różnica wynika z faktu, że niektóre osoby trafiały do Stowarzyszenia więcej niż raz – z więcej niż jednym wyrokiem). Stowarzyszenie współpracuje z 73 podmiotami, w których bezpośrednio wykonywane są prace na cele społeczne. Można wśród nich wymienić placówki oświatowe, MONAR i inne instytucje zajmujące się przeciwdziałaniem uzależnień, ale też np. klub piłkarski Śląsk Wrocław, na którego stadionie skazani wykonywali prace porządkowe.
logo
skazani podczas prac na stadionie Stowarzyszenie Pomocy "Ludzie Ludziom"

- Udało nam się stworzyć tak skuteczny mechanizm wyszukiwania ofert pracy, że często Urząd Pracy dzwoni do nas z prośbą o udostępnienie tych danych – śmieje się Erazm Humienny, prezes wrocławskiego stowarzyszenia. - Trzeba pamiętać, że alternatywą dla dobrze zorganizowanej kary ograniczenia wolności jest sytuacja, w której skazany faktycznie nie ponosi żadnej konsekwencji swoich działań, a realny brak kary jest raczej demoralizujący niż przynoszący pozytywny skutek.
logo
skazani podczas wykonywania prac Stowarzyszenie Pomocy "Ludzie Ludziom"

Z wyliczeń wrocławskiego stowarzyszenia wynika, że realizacja projektu przynosi efekt nie tylko w postaci skutecznej resocjalizacji, ale też korzyści finansowe, zarówno dla społeczności lokalnej (wartość wykonanej pracy przewyższa wkład finansowy gminy Wrocław w postaci dotacji dla stowarzyszenia), jak i dla budżetu państwa, który oszczędza średnio ponad 1,3 mln złotych rocznie na tym, że skazani zamiast iść do więzienia, pracują na rzecz lokalnej społeczności.
logo
skazany podczas wykonywania prac Stowarzyszenie Pomocy "Ludzie Ludziom"
Dzięki takim projektom, jak ten realizowany we Wrocławiu, skazani sprzątają ulice, porządkują parki czy pomagają w szpitalach i hospicjach, zamiast bezczynnie spędzać czas na koszt podatnika w zakładzie karnym.
Marek Solon-Lipiński