
Polskie media i społeczeństwo raz na jakiś czas ożywają na wieść o zbyt łagodnej karze dla sprawcy przestępstwa. Często są to tragedie na drodze, z udziałem pijanych kierowców. Pijanych – i powodujących wypadek – nie pierwszy raz. Okazuje się, że te osoby często były już wcześniej karane za to przestępstwo. Ale to nie odstraszyło ich od ponownego wsiadania za kółko pod wpływem alkoholu.
REKLAMA
Sprawą zajęła się m.in. Najwyższa Izba Kontroli, której prezes w styczniu tego roku deklarował, że to nie surowość kary ale jej nieuchronność jest najważniejsza. Argument ten jest często używany do przeciwstawiania się postulatom zaostrzania kar. Zwykle sekwencja jest następująca: kierowca uprzednio karany ponownie prowadzi pod wpływem alkoholu. Śmiertelnie potrąca przechodnia. Wtedy pojawiają się głosy o potrzebie zaostrzania kar w odpowiedzi, na które powoływany jest argument, że najpierw trzeba zapewnić nieuchronność kary za przestępstwa.
Tak prowadzona dyskusja przypomina rozprawianie nad tym czy chcemy jeść zdrowo czy smacznie? A może uda się i zdrowo i smacznie - tylko co by to oznaczało w przełożeniu na język prawa karnego?
Przede wszystkim trzeba rozważyć na ile nasze odczucia co do wysokości kary są właściwe. Co by było gdybyśmy sami weszli w rolę sędziego? Czy na miejscu sędziego zachowalibyśmy się inaczej? Do tego problemu ciekawie podeszli Brytyjczycy.
Tamtejsze Ministerstwo Sprawiedliwości uruchomiło stronę„You be the judge”, dzięki której każdy może na chwilę „stać się sędzią”. Dla wybranych kategorii spraw karnych, na podstawie skryptów z tych autentycznych, stworzono inscenizacje procesów. Zasiadamy więc za stołem sędziowskich i oceniamy całość sprawy. Ostrzegam, że czasem powoduje to huśtawkę nastrojów – na początku jesteśmy pewni jaki wydamy wyrok. Potem narastają wątpliwości. Zupełnie inaczej patrzymy na te samy fakty kiedy decyzja o umieszczeniu człowieka w więzieniu musi zostać podjęta przez nas.
Efekt? Większość wydaje wyroki łagodniejsze niż zapadły w rzeczywistości. Wynika to prawdopodobnie z lepszego przyjrzenia się sprawie, poznania okoliczności popełnionego czynu czy też motywacji sprawcy. Warto przy tym podkreślić, że brytyjska opinia publiczna, podobnie jak polska, często domaga się surowszych kar. Kontekst badania jest więc podobny. W Polsce nie przeprowadzono na razie tego typu badań ale całkiem możliwe, że często domagając się surowszych wyroków na podstawie informacji medialnych, sami bylibyśmy łagodniejszymi sędziami.
Jak więc powinno być z tą karą? Stawiać na surowość czy nieuchronność? A może najlepszy byłby kompromis? Specjaliści od ekonomicznej analizy prawa wysnuwają tu ciekawą teorię. Wychodzą z założenia, że człowiek jest istotą myślącą kategoriami ekonomicznymi (nawet jeśli nie zdaje sobie z tego sprawy) i żeby odstraszyć go od popełnienia przestępstwa, trzeba zapewnić następujące warunki. Potencjalny „zysk” z przestępstwa musi być mniejszy niż stosunek prawdopodobieństwa ukarania i wymiaru kary. Sama nieuchronność kary nie będzie skuteczna jeśli jej wymiar będzie zbyt łagodny – zapewne znalazłyby się osoby skłonne przeprowadzić np. napad na bank, jeśli karą, poza oddaniem ukradzionego łupu, miałoby być, powiedzmy, sześć miesięcy więzienia (optymalnie w zawieszeniu).W takich warunkach mogliby się znaleźć chętni do „zaryzykowania”.
Działa to również w drugą stronę – surowa kara, której nie można wyegzekwować, nie będzie odstraszać. To tak jakby ogłosić, że odtąd usiłowanie przestępstwa (które jest co do zasady karane) obejmuje również samo pomyślenie o nim. Bo jak ukarać kogoś kto tylko pomyślał?
Wnioski można wyciągnąć następujące: jakakolwiek kara, żeby pełniła skutecznie funkcje prewencyjne, musi być nieuchronna. Poza nieuchronnością zapewnić trzeba jej należytą surowość. Zasadne wydaje się więc takie ułożenie kar w kodeksie karnym, żeby czyny najpoważniejsze, zagrażające społeczeństwu, były karane najsurowiej. Uniknęlibyśmy sytuacji kiedy za poważne przestępstwa orzekane są kary w zawieszeniu. Taka kara w bardzo wielu przypadkach nie stwarza żadnej dolegliwości, a w sytuacjach skrajnych może powodować wręcz poczucie bezkarności - szczególnie przy ciężkich przestępstwach. W przypadku innych czynów dominować powinna kara ograniczenia wolności – nie ma powodu aby ich sprawca dodatkowo obciążał państwo kosztami swojego ewentualnego pobytu w więzieniu. W zamian powinien swój czyn odpracować – dodatkowo zwiększy się wtedy prawdopodobieństwo skutecznej resocjalizacji.
Powyższe założenia – surowej, bezwzględnej kary za ciężkie przestępstwa oraz kary ograniczenia wolności (czyli co do zasady prac społecznie użytecznych) są jedną z podstaw planowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości reformy prawa karnego, którą aktualnie zajmuje się Sejm.
Jakub Michalski
(Więcej informacji o reformie tutaj)
