Fokus jest drugim tematem jaki mnie fascynuje najbardziej, zaraz po kontroli za pomocą myśli. „Temat” to źle powiedziane – mógłbym na temat skupiania się albo rozpraszania napisać książkę i zrobić doktorat. Znam bardzo mało osób które analizują rzeczywistość na około siebie w taki sposób jak ja. Na poziomie zauważania w lusterku, że auto za mną ma wiszącą osłonę silnika, po wybór strategii dla firm. You name it.
REKLAMA
Dziś zainspirował mnie wpis Marcina Szeląga, partnera w Innovation Nest, który napisał, że traci fokus z powodu nowych przedsięwzięć jakie rozpoczęli w funduszu. Aby dobrze zrozumieć ten wpis najpierw przeczytajcie to co napisał Marcin.
Jeśli mnie znacie choć trochę, wiecie że robienie jednej rzeczy nie jest moją domeną – mam kilka firm, parę projektów i kilkadziesiąt mniejszych lub większych zainteresowań którym się oddaje pomiędzy głównymi zajęciami.
Podobnie jak Marcin widzę rozdzielenie pomiędzy wagą różnych zadań: są zadania zadania i są projekty. Ogarnianiem zadań zajmują się niezliczone metodologie GTD i tutaj nie będę się wymądrzał, bo używam autorskiej „INBOX 0 i rozciąganie doby”. Jeśli tego oczekujecie to sorry, ale ten tekst jest o projektach.
Kiedy w 2009 roku współtworzyłem ABTV – sieć video podcastów (btw featuring early Włodek Markowicz, Karol Paciorek, Paweł Opydo, siebie, itd.) myślałem, że robię to co lubię i wpisze się to w moją mantrę „robiąc to co lubisz pracujesz lepiej”. Po kilku miesiącach zaczęła mnie męczyć produkcja i sprzedaż wideo w internecie. Szczeliwie mogłem sprzedać tę firmę, ale do dziś uważam że za późno. Zajęła mi za dużo czasu, który straciłem już bezpowrotnie.
(Myślałem, że wyciągnąłem wnioski, ale pod koniec zeszłego roku dałem się ponownie wciągnąć w prowadzenie małego przedsięwzięcia. Szczęśliwie dużo szybciej zaczęło przywoływać myśl, że marnuję czas i udało mi się z niego wymiksować.)
Nie wiem jak inni radzą sobie z dużą liczbą przedsięwzięć, oto moje kilka zasad które pozwalają mi nie zwariować i cieszyć się sobą. Być może przydadzą się wam jako całość, a może na wyrywki.
• Posiadam czas wolny od ludzi. Mam porę dnia kiedy jestem w stanie siedzieć sam i zamykam wtedy błyskawicznie tematy. Okazuje się, że bez rozpraszaczy jestem w stanie zrobić rzeczy wielokrotnie szybciej. Nie jest to czas kiedy mi się najlepiej pracuje, to po postu czas kiedy jestem hiper produktywny. Często zostawiam na ten czas zadania takie jak odpowiedź na ważne dla firm maile czy research.
• Delegacja i partnerowanie. Od kilku lat nie mam już swojej jednoosobowej firmy i nie chcę już nigdy do tego wrócić. Posiadanie partnera, który wspiera moje działania jest niezwykle istotne. Delegacja to trochę inny temat bo na etapie zadań, ale spisuje się równie dobrze. Często tworzę abstrakt jakiegoś większego tematu i przekazuję go komuś innemu do „wykończenia”.
• Mam czas na myślenie. Kilka lat temu dałem się zagalopować za daleko w liczbie zadań (niskiego poziomu) czego efektem był brak czasu na refleksję. A bez tego procenta czasu spędzonego na patrzeniu w okno szybko zaczynam się cofać. Teraz doceniam czas w którym nic nie robię, jest wolny od rozpraszaczy i mogę oddać się myśleniu.
• Czytam. To trochę powiązane z czasem dla siebie i na myślenie. Praktycznie nie czytam nic poza książkami z dziedzin które mnie poruszają biznesowo. Nie jestem w stanie położyć na tym metki „źle” ani „dobrze”. Czytanie jest także czasem, w którym umysł wielokrotnie ucieka w niespodziewane kierunki – wtedy przerywam, odkładam Kindle na bok i daję tej myśli gdzieś dotrzeć. Ostatnio przyjaciel opowiedział mi jak starał się odtworzyć jak doszedł do tematu X idąc wstecz i spędził nad tym wiele godzin. Uważam to za genialne ćwiczenie i bawię się nim od jakiegoś czasu.
• Uciekanie przed zadaniami nie ma sensu. Jeśli nie jestem w stanie zrobić moich zadań jak będę w stanie zrobić moje projekty? Szczęśliwie posiadanie partnerów jest samo kontrolujące – jeśli coś odkładam za daleko, przypominają mi o tym.
• Regularność działań. To jest bardzo dobra nauczka którą odebrałem jeszcze w czasach Apple Blog. Jeśli coś nie jest robione regularnie, często po chwili nie jest robione w ogóle. Nie prowadzę tego bloga dlatego, że ktoś mi za to płaci. Prowadzę go, bo pisanie jest dla mnie ważne i sprawia mi przyjemność. Ale podświadomie prowadzę go dlatego, że lubię powtarzalność zadań – jeśli coś ma mieć ręce i nogi, musi być robione regularnie. I zdziwicie się jak bardzo to jest prawdziwe dla, wydawało by się, niepowtarzalnych zadań.
Przykład: mentoruję startupy na wczesnym etapie głównie z egoistycznych pobudek (sorry!) – powtarzam wczesny etap prowadzenia projektów, budowania produktu i przygotowywania strategii wejścia na rynek.
Przykład: mentoruję startupy na wczesnym etapie głównie z egoistycznych pobudek (sorry!) – powtarzam wczesny etap prowadzenia projektów, budowania produktu i przygotowywania strategii wejścia na rynek.
Jak pewnie zauważyliście ta lista nie ma żadnego porządku. Powodem jest ostatnia porada: umiarkowany tumiwisizm. Nie będę tracił czasu na jej porządkowanie tylko dla samej sztuki. Ważność będzie inna dla każdego kto czyta, więc mogę zająć się czymś innym w tym czasie.
I to jest najważniejsza z porad: przestańcie płakać jak mało macie czasu i weźcie się do roboty lepiej.
ps dla lepszego efektu komentarze pod tym tekstem powinny być zamknięte, ale nie mogę nawet śródtytułów zrobić na tym blogu, nie wspominając o blockquote. No więc komentarze są do waszej dyspozycji!
