Taśma poszła w górę! Ale nie zawsze równo i jeszcze nie wszędzie. Cuda się działy z maszyną startową w Gorzowie w meczu Polska Vs Reszta Świata. Na szczęście wyciągnięto wnioski i już od pierwszego meczu ligowego kierownik startu ma tam w kieszeni niezawodny WD-40. Posmarować trzeba też w Rzeszowie. Tamtejsza Marma wyszarpała ostatnio punkt w meczu z Unią Leszno, ale niesmak pozostał, bo taśma co chwilę unosiła się z jednej strony z opóźnieniem i spowalniała start dwóch zawodników. Na szczęście losowo i na zmianę, więc wyszło w miarę sprawiedliwie. Ale niewiele brakowało do puszczania żużlowców na chorągiewkę albo zielone światło. Takie rzeczy tylko w najlepszej lidze świata. Albo na zawodach w Australii. Jednak tam ligi nie ma i nikogo to nie obchodzi…
A w obozie Sparty Wrocław huśtawka nastrojów. Kilka dni temu Nicolai Klindt połamał łopatkę w trzech miejscach. W jego miejsce Piotr Baron wstawi Denisa Anderssona, bo nie ma innego wyjścia.
Popularne „spawanie” pozwala na przyspieszenie zrostu kości za pomocą odpowiednio dobranej energii laserowej. Ta metoda ma wielu zwolenników, ale sceptyków w tej kwestii też nie brakuje. Przeciwnicy lasera twierdzą, że powoduje on słabe ukrwienie kości i jej osłabienie w miejscu złamania. Musimy jednak pamiętać, że żużlowcy nie mogą sobie pozwolić na zbyt długą przerwę w startach. Sezon jest zbyt krótki i każdy z nich chce jak najszybciej wrócić na tor i dalej wykonywać swoją pracę. Za bezczynne leżenie nikt nikomu nie płaci. Ciężko jednoznacznie stwierdzić, czy ten sposób leczenia jest szkodliwy, ponieważ stosuje się go za krótko. Pewne jest, że pozwala wrócić do pełnej sprawności w krótkim czasie.
Kolejna pozytywna informacja. Wrocławianie wkrótce pozyskają nowego żużlowca. We wtorek na Stadionie Olimpijskim odbył się egzamin na licencję żużlową. Wystartował w nim w barwach Sparty wychowanek Rybek Rybnik Mike Trzensiok. Piętnastolatek pokazał bardzo płynny ślizg kontrolowany i bez problemu zaliczył egzamin praktyczny. Czekamy na wyniki teorii.
Kolejna zła informacja. Frekwencja na meczach żużlowych we Wrocławiu od lat utrzymuje się na żenująco niskim poziomie. Zastanawiam się co będzie jutro. Niby pierwszy mecz w sezonie, więc kibice spragnieni żużla powinni walić na stadion drzwiami i oknami. Z drugiej strony pogoda w sam raz na grillowanie albo wyjazd nad jezioro. Ceny biletów spadły i to wielki plus, ale promocyjnie nic więcej we Wrocławiu się nie dzieje.
Cena promocyjna już od 20 złotych.
Dla nas nie ma rzeczy niemożliwych.
Czynne w co drugą niedzielę od 17. Ul. Paderewskiego 35, Wrocław.
