Gwiazdy, zarówno te zagraniczne jak i polskie mają to do siebie, że prócz prezentowania talentu albo jego braku, lubują się w "strzelaniu fochów". To jest standard, który od lat był dopracowywany i w efekcie jest tak porządnym tworem, że czasem jego perfekcja boli. Może nawet zabija. Katarzyna Figura wyszła w czwartek ze studia Polskiego Radia "Czwórka" po tym, jak dowiedziała się, że program nadawany jest na żywo również w telewizji. Po przerwie na muzykę wróciła, ale z fochem właśnie. Kaprysy są jak droga biżuteria, którą gwiazda zakłada na specjalne okazje. To ma swój urok. Gorzej, jak "foch" przybiera formę resztek mielonego na dekolcie. A to zdarza się bardzo, bardzo często. Kiedy?

REKLAMA
Foch dziennikarski
Tego totalnie nie rozumiem. Reporter podchodzi do gwiazdy, prosi o kilka słów do kamery (tzw. setka) i się zaczyna... przedstawienie godne Teatru Narodowego. Przewracanie oczami, wzdychanie, i mina cierpiętnika. Wtedy opada nie tylko mikrofon. Tak dla przypomnienia drogie gwiazdy - JESTEŚMY W PRACY. Tym bardziej, że "setki" kręci się w większości przypadków na oficjalnych imprezach, na które WY chodzicie Z WŁASNEJ WOLI/ALBO WAM ZA TO PŁACĄ np. premiera filmu. Częścią konferencji/premiery/prezentacji produktu jest wasza aktywna współpraca z mediami. My mamy materiał, wy rozgłos a organizator reklamę. Próba wywyższania się jest cienka jak eventowe drinki z palemką.

Foch koncertowy/planowy
Ten typ tak ma. Fochy na scenie czy planie filmowym to standard. To chleb powszedni ekip realizatorskich, na którym gwiazdy zjadły zęby. Czyli rutyna i w dodatku słaba. Bo gwiazdy śpiewające nie mogą żądać wód mineralnych z kryształkami Swarovskiego czy czekoladek belgijskich oblanych złotem. To nie USA a Polska. Zostaje rodzimym artystom tylko jedna możliwość - zawracanie du*y. I się zaczyna. A to światło nie takie, a to puder słabej jakości. Zdarza się, że może przeszkadzać wyraz twarzy np. makijażystki. "Bo się krzywo patrzy" - rzuciła kiedyś polska diwa przed jednym z koncertów. Trzeba było wołać inną. To codzienność.
Z planem filmowym jest jeszcze gorzej. Fochy i pokazywanie "Co to nie ja" zdarza się co prawda rzadziej, ale w skutkach jest bardziej upierdliwe. Kiedy? Gdy na przykład dwóch głównych aktorów się nie lubi. Wtedy nie tylko atmosfera jest napięta, co odczuwa nawet bufetowa, ale przede wszystkim zaczynają się prośby o... wprowadzenie zmian w scenariuszu. Czyli ostateczność dla reżysera. Dla naszych rodzimych gwiazd to standardzik. Bo w końcu one są tu Vipami. Co się jednak stanie, gdy reżyser się nie ugnie i nie wprowadzi żadnych zmian? Miny aktorów "M jak Miłość" mówią same za siebie. To się da przeżyć, ale bólu się nie ukryje. Nawet w scenach miłosnych.

Foch programowy
Gwiazdy zapraszane do programów potrafią ponad-programowo zszarpać nerwy. I to w bardzo polski sposób. Mogę rzec - specjalność regionalna. Bo polscy celebryci mają to do siebie, że wszystkiego wciąż się uczą. Bycia na czas, dyscypliny i przygotowania. W USA nawet Kim Kardashian wie, że strojenie fochów na planie show to dziecinada. Tam stawia się na profesjonalizm. Ale naszym gwiazdom do standardów zachodnich wciąż daleko. I dlatego problemy zaczynają się już od momentu zapraszania na wywiad. Gwiazdy chcą na "dzień dobry" znać pytania, aby się z nich przygotować. Absurd! Problem pojawia się również w kwestii makijażu i fryzury. Najlepiej, żeby to była ICH makijażystka czy fryzjerka a nie taka telewizyjna "dla wszystkich". To się wiąże oczywiście z kosztami, ale gwiazd to nie obchodzi. W końcu idą AŻ NA WYWIAD. I najlepsze - autoryzacja. Tak gwiazdy określają sytuację, kiedy chcą całe nagranie dostać przed jego emisją. Po co? Aby wyeliminować momenty, w których coś głupiego powiedziały czy zrobiły głupią minę. "GUPIO" to argument, który pada najczęściej. I jest najbardziej kretyńskim ze wszystkich. Dosłownie - jest głupi.

Foch redakcyjny
Redakcje prasy kolorowej czy portali internetowych znają takie historie na pamięć. Często opowiada się o "fochach" na kawie czy papierosie jako zabawne anegdoty. Bo gwiazdy polskie wychodzą z założenia, że można pisać o nich tylko dobrze. Jak przeczytają o sobie coś, co według nich jest "wylewaniem pomyj", chwytają za telefon i dzwonią z pretensjami. Potrafią także osobiście odwiedzić redakcję. Często ich "bulwers" dotyczy historii, które wydarzyły się naprawdę. Zdarza się, że gwiazdy kapryszą nie tylko przy doborze newsów (najlepiej jakby same redagowały dział o sobie), ale także przy doborze zdjęć. Dzwonią, piszą maile, aby zdjęcie zmienić na ładniejsze, najlepiej takie, które same wyślą. Co się dzieje, gdy redakcja nie ma ochoty (czytaj - czasu na bzdury) na spełnianie zachcianek gwiazd? Oczywiście pojawia się foch, który jak drzazga siedzi w gwieździe długo i boli. A ludzie muszą z tym żyć dalej.
Czy wszystkie gwiazdy tak się zachowują? Oczywiście, że nie. To wyjątki (w ilościach przekraczajacych normy). Ci, którzy mają klasę i potrafią się zachować można spotkać na każdym kroku, ale niestety - są wyjątkiem potwierdzajacym regułę.