materiały promocyjne

"Wałęsa. Człowiek z nadziei" wszedł do kin i pokazuje, że jesteśmy wciąż solidarni. W narzekaniu! "Więckiewicz gra źle, Grochowska grać nie umie, scenariusz słaby, bilety drogie, efekty specjalne tanie." I tak można bez końca. Typowe dla polskiego widza malkontenctwo. Nie dajcie sobie wmówić, że to słaby obraz. Oto 5 powodów, dla których warto go obejrzeć.

REKLAMA
1. WIĘCKIEWICZ
"Naprawdę, jak widzę Więckiewicza to mam wrażenie, że ten film to jakaś komedia w stylu Barei - czytam komentarz (chyba) widza. Ustalmy. Robert zagrał LECHA WAŁĘSĘ, A NIE ELENI. Trudno zagrać Wałęsę na smutno, skoro ten prawdziwy to pełen energii, potrafiący przemówić do narodu (i jeszcze ten naród na zawołanie rozbawić) człowiek. To tak, jakby się dziwić, że filmowa Diana jest blondynką. Więckiewicz jako Wałęsa - PIERWSZA KLASA.
2. GROCHOWSKA
Znakomita Agnieszka Grochowska jako Danuta Wałęsa. Szczerze, nie podobał mi się pomysł, aby żonę przywódcy Solidarności zagrała właśnie ona. Dlatego tym bardziej byłem zaskoczony, jak znakomicie z tak trudną rolą sobie poradziła. To sztuka zagrać cień legendy, który jednocześnie miał "dawać schronienie". Być postacią-tłem i jednocześnie grać rolę pierwszoplanową. W końcu - Grochowska musiała zagrać postać pełną sprzeczności. ZAGRAĆ tak, by to wszystko trzymało się kupy. Jeżeli komuś tak trudna sztuka wychodzi dobrze, to znaczy, że mamy do czynienia z aktorstwem najwyższych lotów. Brawo dla Grochowskiej!
3. TO TYLKO FILM, NIE OBJAWIENIE
Kiedyś o filmie "Nieulotne" napisałem tak: "Po sukcesie "Wszystko co kocham" wymagania, co do Borcucha są ogromne. Tak duże, że rzucają cień na nowy obraz "Nieulotne", jednocześnie ukazując typowe dla polskiego widza malkontenctwo. Oczywiście, nie jest to film, który zmieni wasze życie, ale na Boga - czy każdy obraz musi coś w nas zmieniać?". I podobnie jest z "Wałęsą. Człowiek z nadziei". To obraz warty obejrzenia, będący zaproszeniem do przygody z historią Lecha Wałęsy, ale TO TYLKO FILM. Nie objawienie Matki Boskiej. Trochę dystansu a film na pewno wam się spodoba.
4. DYSTANS WAJDY
Skoro przy dystansie jesteśmy. Życie napisało scenariusz, a historia rolę... Henryki Krzywonos. Kobiety potrafiącej wykłócać się o wolność najpiękniej i najgłośniej jak się tylko da. Żeby zagrać słynną tramwajarkę trzeba być albo panią Henryką albo... Dorotą Wellman. W "Wałęsie" Wajdy zagrała ta druga. Po mistrzowsku. Charakterystyczna dziennikarka w obrazie mistrza? Hmmm, odważnie. Ale Wajda tym samym puszcza oko w kierunku widza. Daje znać, że "Wałęsa" to nie filmowe mauzoleum. W końcu - to nie pomnik, a po prostu film. Nie trzeba tu niczego czcić czy wyczekiwać największych nazwisk wśród aktorów. Jakby Wajda chciał powiedzieć: "Idźcie, bawcie się, bo ja się świetnie bawiłem". Za to mistrz ma u mnie duży plus.
5. CENA!
Na koniec. "Wajda oddaj moje 30 złotych!" – napisał na Facebooku Paweł Sito, dziennikarz radia TOK FM. Paweł, serio 30 ZŁOTYCH? To do jakich ty kin chodzisz? Z cyklu "Szlachta się bawi"? Przecież nawet w samym centrum Warszawy funkcjonują DWA KINA, GDZIE ZAKUP BILETU TO KOSZT 15-17 ZŁOTYCH. PRZEZ CAŁY TYDZIEŃ!