
Pamiętam tą całą "histerię" sprzed około 2 lat i całe to zamieszanie w związku z tym krzyżem tam stojącym. Tych ludzi szalonych. Krzyki. Krzyż, który dzielił, a nie łączył.
REKLAMA
Dziś chciałbym spokojnie przeżyć ten dzień. W zadumie. Modlitwie. Nie poddać się szaleństwu jakie rozkręcane jest powoli przez brata Lecha Kaczyńskiego od kilku dni. W ciszy pomodlić się za wszystkich, którzy tam zginęli, w tej katastrofie lotniczej.
Spokojnie.
Bez histerii.
Bez rozdzierania szat.
Bez oskarżeń.
Bez palenia pochodni.
Bez rozdzierania szat.
Bez oskarżeń.
Bez palenia pochodni.
Spokojnie. W ciszy.
Czy może tak być?
tsy
