Nawet obserwując rynki finansowe, odnosi się wrażenie, ze wszyscy chcą 8 czerwca spokojnie obejrzeć mecz. Takiego maja nie mieliśmy od dawna. Wczoraj na polskim rynku Pekao zdążył ogłosić rebranding a PBG...wniosek o upadłość.

REKLAMA
Już 8 czerwca Polacy rozpoczną starcie z Grekami i tym samym zainaugurują długo wyczekiwane Mistrzostwa Europy 2012. Ta data to swoisty „deadline” dla organizatorów konferencji i kongresów, bo w czerwcu będzie liczyć się tylko piłka nożna. Zdążyli organizatorzy Europejskiego Kongresu w Katowicach, rekomendacje wydał na czas również European Financial Congress w Sopocie. Nie zdążyliśmy tylko my, jako organizatorzy imprezy, bo wobec obietnic sprzed kilku lat, obraz infrastruktury pozostawia wiele do życzenia. Dla świata finansów autostrady były jednym z najmniejszych zmartwień – ostatnie tygodnie przyniosły wiele emocji na rynkach finansowych.
Maj to dla inwestorów newralgiczny miesiąc, bo stare porzekadło z parkietu mówi, że w maju powinniśmy się pożegnać z akcjami. Zdążył zadebiutować Facebook i na przestrzeni kilku tygodni portal społecznościowy stał się najbardziej kontrowersyjną spółką amerykańskiego parkietu. Nie dowierzaliśmy wycenom, które sięgały astronomicznych liczb, chociaż wielu dziennikarzy i analityków na całym świecie ostrzegało przed rosnącą bańką social media. Zastanawiamy się do dziś po co Zuckerbergowi Instagram, który jeszcze nie zarobił dolara, a domagał się nawet 2 miliardów dolarów! Facebook zdążył zadebiutować, ale zdążył również zrazić do siebie część inwestorów po spadkach z pierwszego tygodnia notowań. Prognozowanie kursu akcji portalu jest tak samo trudne jak wytypowanie przyszłego mistrza Europy, ale zgodnie z teorią powstawania baniek spekulacyjnych, silne wzrosty nie są jeszcze wykluczone.
Zakłady bukmacherskie przeżyją w najbliższych miesiącach prawdziwe oblężenie. Tegoroczne Mistrzostwa Europy mogą być jednak wyjątkowe nawet pod tym względem. Oprócz wyjścia z grupy Grecji będzie można również obstawić jej wyjście ze strefy euro. Nawet jeśli Hiszpania powtórzy swój sukces i podniesie trofeum na finale w Kijowie, nie oznacza to, ze ich gospodarka podniesie się z kolan. Bezrobocie na poziomie prawie 25 proc. i fala recesji może przygnieść nawet samego Mistrza Europy.
Tekst ukazał się pierwotnie w Przeglądzie Finansowym Bankier.pl