Rzadko kupuję magazyn ze względu na okładkę, ale Uważam Rze przyciągnął moja uwagę – przeczytałem uważnie i dostałem olśnienia – jestem lemingiem w fazie dojrzewania. Nie wiem co z tym zrobić. Pomóżcie!
REKLAMA
Pracuję w korporacji, w wieżowcu, w Warszawie. Piętro pod moim biurem jest Starbucks. W kieszeni mam Samsunga Galaxy SII, kiedyś nawet miałem iPhone’a. Mieszkam w centrum stolicy, jadam czasami lunch, mam konto na fejsie, mam znajomych homoseksualistów, mam nawet stolik z IKEI. Chcę się upewnić czy jestem już lemingiem, potrzebuję Waszej pomocy – przeczytajcie i oceńcie.
Alfabet Jaroszka
1 Listopada – jadę do rodzinnego miasta, na groby swoich bliskich. Jaj nie biorę, bo mogą się potłuc w ciasnym busie albo zatłoczonym pociągu. Wezmę pierogi, nikt nie robi takich jak moja babcia – to smak mojego dzieciństwa. Nic nie sprawia jej większej radości niż to, że za każdym razem proszę ją żeby zrobiła więcej.
Account – tego się nie dorobiłem, bo mam nazwy stanowisk po polsku. Jestem redaktorem, dziennikarzem, publicystą, prowadzącym serwis, szkoleniowcem, kaskaderem i masażystą. Uff, jak dobrze, że nie mam na wizytówce journalist.
Apartamentowiec – mieszkam w bloku w centrum, wynajmuję oczywiście. Mam dużo moherów wokoło, często rozmawiamy na ławce przed blokiem. Apartament stoi obok – prawie pusty. Jak już kiedyś dorobię się swojego mieszkania, to na pewno nie będzie to apartamentowiec. Wolę kamienice, chyba nie jest ze mną tak źle.
AURIS – nie mam auta. Mieszkam przy stacji metra, nie byłoby mnie stać na utrzymanie maszyny w centrum Warszawy. Parking, ceny benzyny, bez sensu. Może kiedyś auto kupię.
Paulo Coelho – czytałem kilka jego książek. Bardzo dużo czytam, teraz np. biografię Jobsa, (tego od ajfonów) i Drugi oddech (Nietykalni - to na jej podstawie był ten film). W ogóle bardzo dużo czytam, nie mam czasu ani ochoty na telewizję, a poziom prasy niestety drastycznie spada.
Czianti – nie przepadam, wolę Rieslingi (lemingom smakuje niemieckie wino?) albo delikatne Chardonnay. Wiem, że jako prawdziwy Polak powinienem pić wódkę i zagryzać ogórkiem, ale ostatnio dbam o zdrowie, to takie jewropejskie.
Dowód – zawsze jadę na wybory do rodzinnej miejscowości. Namawiam babcię do głosowania, bo każdy w demokratycznym kraju powinien z tego prawa korzystać. Czasami boi się tyle chodzić, ale wtedy idziemy razem, do samej urny. Każdy w rodzinie głosuje na kogo chce, często rozmawiamy o polityce. Raz byłem w trakcie wyborów na delegacji w Łodzi. Jechałem cały dzień, ale udało się – wprawdzie dopiero o 19.00, ale wrzuciłem głos do urny. Jeszcze nigdy nie opuściłem wyborów.
Ekspreso – czasem wypiję, ale to nie chodzi o to, że jest mała, ale że trzeba ją od razu wypić po zrobieniu, bo traci intensywność smaku i aromatu. Lubię kawę, chyba jak każdy dziennikarz.
Fejs – nie tylko mam tam konto, ale i korzystam z niego codziennie jako generatora newsów. Mam setki znajomych, którzy zawsze wykopią coś ciekawego w sieci, polecą książkę, film, artykuł. Czy prawdziwy Polak powinien mieć konto na nk? G+? Długo nad tym myślałem, nie wpadłem na nic, chociaż nazwisko Zuckerberg brzmi jakoś ż… życzliwie.
Frank – Nie mam kredytu na mieszkanie, nie miałem tyle szczęścia urodzić się wcześniej i nikt mi mieszkania nie dał za to, że byłem grzecznym obywatelem. W czasach wolnego rynku muszę na nie ciężko zapracować. Nawet gdybym chciał to nie dostanę kredytu walutowego, bo zmieniła się sytuacja w sektorze bankowym. Mam równie fatalną sytuację mieszkaniową jak każdy młody Polak – leming czy nie.
Gej – mam różnych znajomych: gejów, lesbijki, księży, kaskaderów, bankierów, dziennikarzy, tancerzy, obcokrajowców i całkiem sporo wegetarian. Ja tam lubię mięso, a i trawę zdarzyło mi się zapalić. Nie mam chyba tylko żadnego kolegi szamana, chyba że liczą się księgowi – dla mnie to czarna magia.
Gnoczczi – uff, znowu się udało. Wolę ryż.
Hipsterzy – kolejna subkultura, która nikomu nie robi krzywdy, ale budzi odrazę wszystkich nudnych, szarych prawdziwych Polaków. Mi też nie podoba się ich styl ubierania, ale wolę porozmawiać z nimi o fotografii niż dostać w zęby od prawdziwego Polaka z szalikiem kibica, którego spotkam w bramie osiedlowej. Są gorsze subkultury.
IKEA – sklep z meblami. Mam stolik, taki za 25 zł. Czy to czyni mnie lemingiem? Mogłem kupić polski stolik. Wróć, powinienem sam ściąć drzewo i stolik wystrugać, używając polskich narzędzi!
Kaczafi – Ja w ogóle nie lubię przezwisk, w szkole mówili na mnie Elvis, bo miałem dłuższe włosy. Nie używam tego określenia, szanuję ludzi, niezależnie czy zgadzam się z ich poglądami czy nie. Chociaż zdecydowanie bardziej ceniłem sposób prowadzenia polityki przez Lecha Kaczyńskiego niż obecnego lidera PiSu.
Kasia – uff, nie znam osobiście, nie czytam, nie oglądam, nie tańczę, kiepsko się ubieram.
Korpo – tak, tu pracuję. Firma daje zatrudnienie tysiącom Polaków i nie mogę powiedzieć, że źle zarabiam. Ciężko pracowałem żeby się tu dostać i robię to, co lubię. Sam chodzę na szkolenia, ciągle się uczę, bo chce kiedyś założyć własne przedsiębiorstwo. Jednak leming.
Lunch – czasem jadam, jak mam chwilę czasu. Zestaw za 11.99 to bardzo dobra cena, w szczególności, że ceny żywności rosną wszędzie. Zakupy robię z reguły w Biedronce, tam gdzie większość prawdziwych Polaków. Ciekawe czy wiedzą, że to portugalski koncern.
Leminżyce – jestem staroświecki pod tym względem, chociaż mam swoją stronę internetową. Trudno poderwać dziewczynę na zawód dziennikarza, w szczególności ekonomicznego. Ludzie nie interesują się ekonomią, gospodarką. Jedyny temat związany z pieniędzmi to taki, że każdemu ich mało.
Liposukcja – może jednak nie jestem lemingiem. Też chcę zrzucić kilka kg, biegam ok. 20km tygodniowo. Wierzę, że kiedyś przebiegnę maraton.
Maj – długie weekendy z reguły spędzam w mieście z książką, czasami wyjeżdżam do rodziny. Na prawdziwym urlopie byłem chyba 3 lata temu, w Hiszpanii. Od tego czasu jakoś nigdy nie było wolnej chwili albo pieniędzy. Może w przyszłym roku gdzieś pojadę.
Młodzi wykształceni z wielkich miast – to mnie ruszyło najbardziej. Jestem z Lubelszczyzny, konkretnie z Chełma: powinniście odwiedzić to miasto, jest naprawdę urocze. Tam się wychowałem i tam zawsze będę wracał. Od kilku lat mieszkam w Warszawie i pokochałem to miasto. Chcę tu spędzić kolejne lata życia.
Jestem bardzo wdzięczny, że mogłem tu przyjechać. Gdyby nie pomoc rodziców (nie tylko finansowa) nie miałbym takiego dobrego startu. Musiałbym od pierwszego roku studiów pracować żeby w ogóle móc coś włożyć do garnka w akademiku. Pracę zacząłem na drugim roku studiów, teraz to ja mogę nawet pomóc finansowo bliskim. Jestem dziennikarzem ekonomicznym od kilku lat, bo Polska to kraj, gdzie brakuje tej podstawowej wiedzy z tego zakresu. Kłócimy się o to, co powiedzą politycy, a nie wiemy z czego składa się nasz budżet. Na okładce magazynu widzę rozprawę „o lemingach”, podczas gdy kraj stoi przed wielką europejską recesją.
Mohery – słyszę to słowo prawie tylko w mediach i to głównie prawicowych. Naprawdę sporadycznie słyszę to słowo na ulicy, czy tym bardziej padające z ust znajomych. Może gdyby przestano używać tego słowa w mediach, to byłoby po krzyku? Ja nigdy tak do nikogo nie powiedziałem.
Nordic walking – nie korzystam, biegam. Namawiam do tego rodziców, dziadków. Ruch jest ważny, nawet jeśli z daleka wygląda jak łażenie z kijkami. To zdrowsze niż siedzenie przed telewizorem cały tydzień i wielka eskapada na niedzielną mszę. Nie mam nic do kościoła, ale może by tak częstsze spacery dla zdrowia? Z kijkami lub bez.
Open’er – byłem raz, bardzo ciekawa impreza, na którą chce przyjeżdżać pół Europy. Bardzo dużo artystów, dobra zabawa, chociaż faktycznie, do tanich ta rozrywka nie należy. Myślę, że gdyby postawiono na środku 40-metrowego Jezusa pomiędzy scenami, cieszyłaby się jeszcze większą popularnością.
Osiedle strzeżone – mam świetnego opiekuna klatki schodowej, nigdzie nie czułem się tak bezpiecznie. Czy to mnie kwalifikuje do osiedla strzeżonego?
Pinglish – „cywilizowanie polszczyzny”… trafna uwaga magazynu, który za znak firmowy wybrał błąd ortograficzny w tytule.
Polsat – nie oglądam już prawie polskiej telewizji. Chciałbym dowiedzieć się co dzieje się w gospodarce chińskiej, przed wyborami w USA, po rewolucji w Afryce, lub chociaż obejrzeć teatr telewizji. Nie obchodzi mnie co powiedział Niesiołowski, a co odpowiedział mu Kaczyński.
Psychoterapia – nie korzystam, ale przypomnijmy definicję: idę do obcej osoby, mówię mu z czym jest mi źle, on mówi, że będzie ok. Później wstaję, płacę i idę do domu. Faktycznie: spowiedź.
Samsung Galaxy – bardzo dobry telefon, na który długo odkładałem. Dzięki niemu czytam, oglądam, pracuję, publikuję wszędzie gdzie jestem. Na fejsa czasami wchodzę. Prawdziwi Polacy używają polskich telefonów. Przypomnicie mi jakie polskie marki są do kupienia?
Smartfon służbowy – nie mam, więc się nie wypowiem. Sam kupiłem smartfona prywatnego, można na nim nawet czytać Uważam Rze w wersji mobilnej!
Starbucks – jedna z najgorszych sieciówek w USA, do której wszysy dorabiamy filozofię (chyba serio mamy kompleksy) Osobiście lubię Coffee Heaven i Green Coffee. Czy prawdziwi Polacy nie mogą pić kawy na mieście? Bo jak znajdę prawicowego publicystę z kawą w plastiku to robię zdjęcie i wrzucam na fejsa – ostrzegam!
Sushi – uwielbiam. Faktycznie, jest drogie, ale jego wykonanie jest nieco trudniejsze niż rzucenie kawałka mięsa na patelnię. Uczę się robić je sam, bo jest smaczne i zdrowe. Chociaż nadal nie przebiło smaku pierogów mojej babci.
TVN24 – patrz ‘Polsat”.
Weekend – odsypiam ciężki tydzień pracy, nie mam teściowej, nie lubię galerii handlowych. Często weekendy wykorzystuje na czytanie książek i dodatkowe kursy i szkolenia. I teraz bomba: czytam w soboty rano Wyborczą! W świątecznej można czasami znaleźć rewelacyjne teksty, których nikt w tygodniu nie puszcza.
Wilanów Miasteczko – nigdy nie byłem. Zastanawia mnie czy po mapie Warszawy można stwierdzić, gdzie mieszkają mohery a gdzie lemingi. Może jednak powinienem zmienić dzielnicę.
Wojna – słowo, którego znaczenia politycy nie rozumieją, ale poglądowo wywołali ją na wielu poziomach, dzięki wsparciu publicystów z dwóch obozów.
Yaris – mam kartę miejską. Emocje te same.
Słowem podsumowania:
Nie pamiętam kiedy jakiś tekst tak mnie zdenerwował. Przyzwyczaiłem się do podziału mediów na dwa skrajne obozy – może dlatego czytam więcej książek niż prasy. Ciężko pracuję, ciągle się uczę i staram się zmienić coś na lepsze w tym kraju. Jako młody dziennikarz, apeluję do publicystów WSZYSTKICH mediów, o zajęcie się w końcu czymś poważnym zamiast przeciągania liny: kto jest w tym kraju większym moherem, a kto lemingiem. Serio, są ważniejsze problemy.
Słowem podsumowania:
Nie pamiętam kiedy jakiś tekst tak mnie zdenerwował. Przyzwyczaiłem się do podziału mediów na dwa skrajne obozy – może dlatego czytam więcej książek niż prasy. Ciężko pracuję, ciągle się uczę i staram się zmienić coś na lepsze w tym kraju. Jako młody dziennikarz, apeluję do publicystów WSZYSTKICH mediów, o zajęcie się w końcu czymś poważnym zamiast przeciągania liny: kto jest w tym kraju większym moherem, a kto lemingiem. Serio, są ważniejsze problemy.
Czytaj też: Hanna Rydlewska o sucharach Mazurka
Ok., możecie mnie nazywać lemingiem, tylko nie dziwcie się, że jest kryzys mediów. Skoro tematami z okładek są takie gnioty jak alfabet leminga, mohera, Tuskoland albo Kaczyzm, to kto ma to kupować? Prędzej stali czytelnicy poumierają niż takim poziomem nienawistnych tekstów ktokolwiek w tej rywalizacji zdobędzie nowych.
Tekst ukazał się pierwotnie na tomaszjaroszek.pl. Z reguły piszę o pieniądzach, ale w tym przypadku po prostu musiałem zrobić wyjątek.
