Najwięksi przegrani tych wyborów to Platforma Obywatelska, SLD i PKW. Najwięksi wygrani - PSL, a przede wszystkim PiS. Pytanie dlaczego Prawo i Sprawiedliwość wygrało?

REKLAMA
Nie potwierdziły się przedwyborcze sondaże, dające prowadzenie PO. Ale jak słusznie mówią socjologowie, w sondażach tych pytano: jak głosowałbyś w wyborach parlamentarnych? A wczoraj mieliśmy jednak nie parlamentarne wybory, ale samorządowe.
Z czego wynika, że gdybyśmy wczoraj mieli wyniki wyborów parlamentarnych, wynik byłby raczej taki, jak w owych sondażach. Tyle że teraz premię za zwycięstwo weźmie PiS, spodziewam się więc, że w następnych sondażach parlamentarnych górą będzie właśnie PiS.
Trudno w tej chwili powiedzieć, jak zwycięstwo PiS-u w całej Polsce i w ośmiu województwach, przełoży się na podział władzy w sejmikach wojewódzkich. Może być tak, i tak zapewne będzie, że w większości województw, w których wygrało PiS, większość w sejmikach stworzą jednak inne ugrupowania.
Nie sądzę jednak, by dla Jarosława Kaczyńskiego było to wielkie zmartwienie. Kaczyński chciał pokazać, że jego partia, z nim na czele, może wygrywać. I w pełni mu się to udało.
Platforma przegrała ze względu na niską frekwencję w dużych miastach. Ponieważ jednak nie chcę, by brzmiało to, jak prezes Kaczyński w słynnej frazie z roku 2007 – „wygralibyśmy, gdyby nie sześć największych miast” - od razu dodam, że winę za tę niższą frekwencję wśród własnego elektoratu ponosi sama Platforma.
Nie zgadzam się z tym, że we wczorajszych wyborach nie wystąpił ani efekt Kopacz, ani efekt Hofmana. Wystąpiły oba. Bez nich zwycięstwo PiS-u byłoby jeszcze bardziej okazałe.
PiS dostanie teraz wiatr w żagle. Przywództwo Ewy Kopacz będzie przez wielu kwestionowane, ale raczej po kątach. Nic bowiem wielkiego w PO nie zdarzy się przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi.
A powinno się zdarzyć, choć może niekoniecznie w sensie personalnym (tu jednak też - pozostawienie pana Arłukowicza na stanowisku ministra zdrowia było błędem, oczekuję, że wkrótce nastąpi tu zmiana). PO musi powalczyć o młodych wyborców i o wielkomiejski elektorat. Jeśli tego nie będzie czynić twardo i metodycznie, za rok może oddać władzę.
Mówi się wiele o porażce partii Korwin-Mikkego. Uważam, że jak na wątłe jej struktury, wypadła całkiem nieźle. To wciąż jest partia o potencjale 8-10 procent w skali kraju. koalicja PiS-KNP wciąż wydaje mi się więc absolutnie możliwa.
W dużych miastach prezydenci wypadli zdecydowanie gorzej niż się spodziewano. Okazuje się, że ludzie mają dość udzielnych księstw i dożywotnich prezydentów.
Wielka wygrana PSL-u. Przez rok nikt ie będzie kwestionował przywództwa Janusza Piechocińskiego. Wielka porażka SLD. Jeśli Leszek Miller dotoczy się do dziesięciu procent w wyborach parlamentarnych, może mieć szansę na koalicję rządową i stanowisko wicepremiera. Jeśli nie, szansę będzie miał wyłącznie na polityczną emeryturę.
A, zapomniałem, jeszcze nieszczęsne PKW. Szkoda gadać. Kolejna kompromitacja. Tyle dobrego, że przynajmniej nikt nie mówi o sfałszowaniu wyborów...