Polacy zdają się w ostatnim czasie obrażeni na władzę, ale także - po jednej stronie na Polskę, "która upada", a z drugiej strony na Polaków, "którzy upadli na głowę", głosując na kandydata PIS-u i pana Kukiza. Ostatnie 24 godziny zafundowały mi bardzo ciekawy sondaż, który na te "obrażania się" każe mi spojrzeć z wielkim dystansem.
REKLAMA
Najpierw historia sprzed chwili. Godzina 16-ta, Warszawa, skrzyżowanie Sobieskiego i Witosa. Jakiś mężczyzna jadący w stronę centrum stolicy siedzi za kierownicą, ale ma drgawki, samochód powoli wjeżdża na pas zieleni, zaraz potem wali w znak drogowy. Znak przewrócony, samochód skasowany, mężczyzna bezwładnie leży na swoim fotelu.
Momentalnie na pas zieleni zjeżdża kilku rowerzystów i kierowców. Jedni wyjmują mężczyznę z samochodu. Ktoś bierze jego portfeli szuka - przy wszystkich - jakiegoś śladu ewentualnej choroby. Ktoś inny przeszukuje bagażnik samochodu i krzyczy, że "to chyba cukrzyk, bo ma tu całą apteczkę". Kilka osób jednocześnie dzwoni po pogotowie. Jakaś dziewczyna podkłada mężczyźnie ręcznik pod głowę, ktoś inny go masuje. Inna dziewczyna przeszukuje komórkę mężczyzny, by znaleźć numer telefonu do jego żony albo dzieci.
Po dwóch minutach jest karetka(zaraz potem druga), po trzech jest policja, po pięciu pomoc drogowa. Mężczyzną zajmuje się ratowniczka medyczna, mówi do niego spokojnie, pyta co się stało, tłumaczy, że za chwilę będzie w szpitalu. Ratownicy medyczni proszą, by pomóc im postawić nosze na metalowym stelażu. Robimy to. Mężczyzna za chwilę jest w karetce i jedzie do szpitala. Wszyscy, którzy mu pomagali jadą w drogę, każdy zrobił co miał zrobić. Pomógł.
Historia wcześniejsza. Niedzielny poranek. W Konstancinie bieg na 10 kilometrów imienia Piotra Nurowskiego, byłego szefa PKOL, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Całość zorganizował Andrzej Majkowski, były minister w kancelarii Aleksandra Kwaśniewskiego, wielki przyjaciel Piotra (kiedyś mojego sąsiada, przez kilka lat pracowaliśmy razem w Polsacie). Choć to pierwszy bieg imienia Piotra, na starcie ponad pół tysiąca ludzi. Świetna atmosfera. Jest miejscowy burmistrz i proboszcz pobliskiej parafii. Dopingują biegających między innymi nasi wspaniali olimpijczycy z Adamem Małyszem, Andrzejem Supronem, Marianem Woroninem.
Bieg startują córki Piotra, na piątym kilometrze wodę podaje biegnącym żona Piotra razem z Karolem Strasburgerem i wolontariuszami. Na mecie medale wręczają między innymi Ula Dudziak i Andrzej Rosiewicz. Na mecie jakiś uczestnik dziękuje mi, że zachęciłem go do biegania, a jego żona chwali go, że zrzucił 20 kilogramów, odzyskał sprawność i energię. Wspaniała impreza, która się zdarzyła, bo skrzyknęli się fajni ludzie. I zrobili swoje.
Historia wcześniejsza. Wczorajszy mecz Polska - Gruzja na Stadionie Narodowym. Wspaniała atmosfera. Dziesiątki tysięcy ludzi z całego kraju. Klimat doskonale inny niż na niedawnym finale pucharu Polski, gdzie dominowały bluzgi kiboli. Tu wspaniały piknik. Rozumiem, że ci kibice, to pogardzani przez hardcorowych kiboli tzw. Janusze. Spokojni, jowialni, rozradowani. Jeśli tak, to proszę, byśmy byli krajem Januszy. Bo było po prostu miło i normalnie. Wszędzie wzajemna życzliwość.
Nie lekceważę ani prawdziwych sondaży ani tego kto wygrywa wybory i kto rządzi. Ale koniec końców, może ważniejsze, najważniejsze, jest to jacy tu dla siebie jesteśmy. Tak po prostu. W tym sensie i ja jestem antysystemowy. W tym konkretnie, że chrzanić system, albo jesteśmy dla siebie fajni albo nie i nie ma to wielkiego związku z tym kto ma władzę.
Kilka lat temu promowałem akcję "fajna Polska". Wielu drwiło, że tu poważne sprawy, a "fajnoPolacy opowiadają o pierdołach". Dla mnie to nie są pierdoły.
24 godziny i trzy fajne ilustracje tego jacy bardzo często jesteśmy i jacy potrafimy być. Bardzo mnie podnosi na duchu wynik tego mojego sondażu. Czy jest reprezentatywny? Pewnie nie dla wszystkich i nie dla każdego, pewnie często bywa inaczej, gorzej. Ale bardzo często, a może w większości przypadków jest właśnie tak. Zupełnie inaczej niż w mediach, w których ludzie są dla siebie nieżyczliwi, ludzki dramat napotyka obojętność, karetki nie dojeżdżają, policja jest niekompetentna. Warto, by media jednak częściej dostrzegały tę normalną, fajną Polskę.
