Nie ma co udawać, nastrój w kadrze naszych piłkarzy nie jest taki, jak jeszcze przedwczoraj. Gdybyśmy w meczu z Grekami wyrównali w ostatniej minucie, wszyscy uznaliby remis za znakomity wynik. Ale wydawało się przecież, że zwycięstwo mamy już na talerzu. Wydawało się. Przed 17-ą rozmawiałem w hotelu Hyatt z trenerem Smudą, z trenerami - asystentami i z zawodnikami. Są lekko przygaszeni, ale z naciskiem na "lekko".

REKLAMA
Oglądali oczywiście mecz Rosja - Czechy i widzieli znakomitą grę Rosjan, ale nie są przerażeni perspektywą wtorkowego meczu. "Czesi pozwolili im na zbyt wiele" -powiedział mi Robert Lewandowski. Na zbyt wiele, czyli zdecydowali się na otwartą grę i wymianę ciosów.
My, o czym mówił mi trener napastników Tomasz Frankowski, na taką wymianę nie pójdziemy. Będziemy więc grali z kontry. Zawodnicy nie szukają łatwych usprawiedliwień. "Warunki były takie same dla obu drużyn", powiedział obchodzący dziś urodziny Marcin Wasilewski. A jak z kondycją? Kondycja, tak mówią wszyscy, jest w porządku, piłkarze nie zostali, jak to się mówi, "zajechani" siłowym treningiem.
Więc dlaczego w drugiej połowie grali wolniej? Przyznają, że było duszno, a w takich warunkach naprawdę trudno złapać oddech. Trener Smuda nie załamuje rąk. "Rosjanie są bardzo dobrzy", mówi, ale jak się z nimi zagra z kontry, to nie musi być źle. "Lepiej byłoby jednak, gdyby dach rozsunęli",mówił Smuda.
Przemek Tytoń nie udaje wielkiego gwiazdora. "Najwyraźniej Bog mi pomógł", powiedział skromnie. Wojtek Szczęsny nie jest oczywiście w znakomitym humorze, ale nie opuszcza głowy. Ma nadzieję na awans i na to, że jeszcze w tym turnieju zagra, choć wie przecież, że teraz bramkarzem numer jeden jest Tytoń.
Jeszcze o wczorajszym meczu. Dlaczego Smuda nie zrobił zmian? My kibice wiedzieliśmy przecież co ma zrobić, prawda? Ale to trenerzy wiedzą czy na przykład Adrian Mierzejewski i Rafał Wolski są teraz w najlepszej dyspozycji. Trenerzy dawali do zrozumienia, że akurat teraz nie są.
8 czerwca jest za nami. Przed nami 12 czerwca. Piłkarze wiedzą, że wszystko jeszcze przed nimi. Mogło być dużo lepiej, ale i dużo gorzej, teraz to jednak nieważne. Gramy z Rosją. Potrzebny "cud nad Wisłą". A przynajmniej remis nad Wisłą.