W ostatnich tygodniach z ogromną radością, a czasem ze wzruszeniem patrzyłem jacy fajni potrafimy być my, Polacy. Czy też zauważyliście, że nagle, dosłownie w kilka tygodni, współczynnik drogowego chamstwa szalenie się zmniejszył? Ja to widzę, ludzie przepuszczają się, gdy ktoś chce zmienić pas, wpuszczający daje sygnał, by wpuszczany wjechał, wpuszczany dziękuje, pozostali nie klaksonują się nawzajem, nie wykonują złowrogich gestów, nic takiego. Wiem, że wciąż sytuacje odmienne są, nawet częste, ale zdecydowanie mniej częste niż jeszcze tak niedawno.
REKLAMA
Scena przed meczem Polska - Rosja. Mecz superważny, atomsfera gęsta, czas mija, a tu przed bramą i przejściem do kontroli osobistej tłum. Ludzie wiedzą, że może być problem ze zdążeniem na hymny i pierwsze minuty meczu. W tłumie ośmiu młodych ludzi na wózkach inwalidzkich. I wszyscy się rozstępują jakby jechała karetka pogotowia, wszyscy zachęcają ich by ich wyprzedzali, wszyscy starają się, by to oni jak najszybciej, pierwsi, przeszli przez bramę.
Powie ktoś, że to drobiazg, rzecz oczywista, że pisanie o tym jest żenujące. A według mnie takie rzeczy trzeba dostrzegać. Nikt nikomu cywilizowanego, fajnego zachowania nie sugerował, nie nakazywał. Wszyscy się tak w naturalny sposób zachowywali. Były uśmiechy, nie było szczękościsku, były przyjazne gesty, nie zmarszczone czoła.
Podobna scena, tyle że przed meczem Portugalia - Czechy. Przy bramie od strony ronda Waszyngtona wielki tłum. Nie ma właściwie szans, byśmy się przebili na stadion przed pierwszym gwizdkiem. Przesuwamy się o 10 centymetrów co minutę. Gorąco, ludzie z dziećmi, wielu z dziećmi trzymanymi "na barana". I w tym tłumie nie ma nawet szmeru niezadowolenia, grymasu złości, nie mówiąc już o złorzeczeniu i wściekłości. Są uśmiechy, żarty, uprzejmości, jest życzliwość.
Znowu powie ktoś, że zwariowałem, że poprzeczkę oczekiwań pod naszym wspólnym adresem obniżyłem tak bardzo, jakbyśmy byli jakimiś troglodytami.
Nieprawda, otóż zachowując się w opisanych sytuacjach tak jak się zachowywaliśmy, przeskakiwaliśmy poprzeczkę zawieszoną bardzo wysoko. Bo w gruncie rzeczy to jak nam tutaj w Polsce jest, w ogromnym stopniu zależy od tego jacy dla siebie jesteśmy w tysiącach najprostszych, życiowych sytuacji. Albo jesteśmy w nich dla siebie mili i wtedy jest fajnie, albo jesteśmy zgryźliwi i wredni - wtedy jest nie do wytrzymania.
I jeszcze obrazki ze stadionów w Gdańsku i w Warszawie - mecze, w ktorych już nie gramy, a na obu, szczególnie w Gdańsku, donośne skandowanie Polska - biało - czerwoni. Jako manifestacja czego? Pewnie przywiązania do narodowych barw, ale i wspólnej radości, że mamy w Polsce taki turniej i taki czas.
Opisuję kilka takich sytuacji, a było ich znacznie, znacznie więcej. Wcale nie ograniczały się w tych dniach do strefy stadionowej i okołostadionowej, bo jechałem przez Polskę, zatrzymywałem się w różnych wsiach i miasteczkach, i było tak po prostu wszędzie.
To wszystko bardzo podnosi na duchu, ogromnie cieszy. A jednocześnie w tych dniach zderzałem się ze światem tabloidowo - pudelkowym, tak bym go nazwał, choć nie idzie o jeden brukowiec czy jeden portal internetowy. Na portalach, na szczęście, dzięki Wam, nie na tym portalu, jak zawsze morze wściekłości, zawiści , obelg.
W oberbrukowcu expressowym jak zwykle szczucie, podsycanie nienawiści, wskazywanie wrogów ludu, kopanie tych co się temu i owemu nie podobają. Potem przelewa się to na niektóre portale i lincz trwa. Albo nawet nie lincz, ale po prostu spontaniczne dokuczanie bliźnim, opluwanie ich.
Powiecie, że to specyfika części internetu i tyle, margines. Może, oby, ale tak jak w Polsce widziałem w tych dniach wspaniałych Polaków, tak w sieci wciąż znajduję Polaczków, ludzi wrednych i złych. I tu pytania. Jakie są proporcje? Ilu jest u nas Polaków, a ilu Polaczków?
A może wcale takiego podziału nie ma. Może jest w Polaku wiele z Polaczka, a Polaczek potrafi być jednak Polakiem. Może przed stadionem byli ci sami ludzie co w internecie? Może nie. Nie wiem. Może człowiek wredny w jednej sytuacji, może być życzliwy w innej, może anonimowo chamski, może być super fajny, gdy pokazuje swą twarz. Wciąż nie wiem, ale bardzo jestem ciekaw co Wy o tym myślicie, jak Wy to widzicie.
Być może jest tak, że kosmicznie ważniejsza niż walka między Platformami a PIS-ami, jest walka między Polakiem, a Polaczkiem. A może jeszcze precyzyjniej, walka między Polakiem a Polaczkiem w każdym z nas, by nie dzielić Polaków na dobrych i złych. Tak czy owak, zobaczyłem w tych dniach fantastyczną twarz Polski i nas, Polaków. Pokazaliśmy wszyscy jacy potrafimy być. To wystarczający powód, byśmy mogli wymagać od siebie, żebyśmy nigdy nie byli inni, żebyśmy nigdy innych siebie nie akceptowali.
Ostatnie tygodnie to triumf fajnej Polski i fajnych Polaków. Polaczek był w tych dniach w odwrocie. Oby odwrót nie zakończyl się za kilka dni. Szczerze? Nie sądzę, żeby się zaczął, a nawet gdyby, będzie to chwilowy regres. Bardzo w to wierzę.
