W przerwie prosto z Narodowego kilka zdań wrażeń o meczu i arenie.

REKLAMA
Stadion Narodowy jest, cóż, piękny. Doping wspaniały, chociaż mecz o pietruszkę. Zastanawiam się tylko skąd ten nasz zwyczaj klaskania w czasie hymnów innych państw. To ma być wyraz sympatii, tak? Rozumiem. I tylko jeden drobiazg. Spiker, niejaki pan Hadaj, zapiewajło ryczący na całe gardło, że to Wojteeeek Szczęsnnnnnnny. Dzięki niemu ma się wrażenie, że to disco w remizie, albo w jakiej innej tancbudzie. No ale to w końcu stadion narodowy. A nasi coraz bliżej strzelenia bramki. Może coś wpadnie.