Na serio dziękuję prezesowi, także za codzienne perły humoru, którymi rozświetla grudniowy mrok i poprawia nam humor. Ale dziękuję także za jego absurdy, dzięki którym wielu zrozumie jak ogromny postęp zrobiła Polska i jak wielkie zasługi mają ci wszyscy, których tamta władza nie zaskoczyła nie aresztując i nie zamykając, lecz których internowano, bo dla tamtej władzy naprawdę stanowili zagrożenie.

REKLAMA
Nie będę tym razem kpił z prezesa Jarosława. Nie napiszę więc, że tak jak on, miałem gorzej niż internowani, bo mnie też nie internowano. Nie napiszę, że krojąc kapustę i bojąc się, że się zranię w palec mam gorzej niż ci, którzy zranili się w palec. Nie napiszę, że tamtej władzy wystarczyła jedna rozmowa z prezesem, by mieć jasność, że prezesa można wypuścić na wolność. SB nie domyślało się nawet, że wypuszczając wtedy Kaczyńskiego w praktyce zdecydowano, że system się zawalił.
Absurdy prezesa bywają pożyteczne. Dlatego dziś włączę sobie telewizor i będę oglądał demokratyczną Polskę. Demonstruje kto chce, maszeruje kto chce, wrzeszczy co chce, skanduje co chce, obraża rządzących jak chce, bredzi jak mu się podoba, a wszystko to pokazują media, choć nie wszystkie zostały spolonizowane. Dzisiejsza demonstracja będzie aktem potwierdzenia niepodległości Polski, demokracji w Polsce i wolności słowa Polaków.
Dzięki prezesowi nasza młodzież dowie się więcej o stanie wojennym. Dopóki bohaterem wszelkich obchodów był generał Jaruzelski, obchody były coraz bardziej nudne, niemal martwe. Gdy centralną postacią obchodów został marszałek Kaczyński, wszystko ożyło. Serio.
Warto słuchać prezesa, bo dzięki niemu i głupstwom, które wygaduje, łatwo sobie przypomnieć o realnych bohaterach, tych, którzy nie przespali najtrudniejszej godziny. O Michniku i Frasyniuku, Bujaku i Kuroniu, Mazowieckim i Geremku, Lechu Kaczyńskim i Stefanie Niesiołowskim, Bogdanie Lisie i Zbigniewie Romaszewskim i o tysiącach, tysiącach innych. Im wszystkim należy się szacunek, im wszystkim należą się słowa wdzięczności. Walczyli wtedy, kiedy odwaga jeszcze nie staniała. Wyśnili wolną Polskę i ją wywalczyli. Może dziś słuchając prezesa i jego bredni mają wątpliwości czy o coś takiego walczyli. Nie powinni ich mieć. Ekscesy demokracji nie przekreślają demokracji, kabaretowe występy prezesa są tylko potwierdzeniem jak nieokiełznana jest nasza demokracja i nasza wolność słowa.
I jeszcze za jedno dziękuję prezesowi. Przez lata rocznice stanu wojennego obchodzono w konwencji akademii szkolnych. Dzięki prezesowi zrobiło się naprawdę wesoło czyli dokładnie odwrotnie niż było wtedy, gdy tysiące ludzi internowano, a Jarosław spał. Aż strach pomyśleć co by było, gdyby w tamtą niedzielę nie poszedł do kościoła. Możliwe, że o stanie wojennym dowiedziałby się dopiero w poniedziałek, 14 grudnia.
Pamiętam tamten poranek, smutek tamtej niedzieli, strach dni następnych, strach o to co się stanie z dzielnymi ludźmi Solidarności, strach, że w Polsce nastała epoka lodowcowa. Pamiętam następne lata beznadziei, stagnacji, bezradności, złości, nienawiści do komuchów. Tamte przegrane lata to wielka porażka Polski. Pokonanie komunistów bez jednego wystrzału, bez przelania w 89 roku jednej kropli krwi, było być może największym i najmądrzejszym zwycięstwem polskiej historii. Było ono tak bezkrwawe i bezszelestne, że dziś wielu go nie docenia. Ale lepsza niewdzięczność niż łzy nad mogiłami.
Wolna Polska ma prawie ćwierć wieku. Za chwilę minie 20 lat od czasu, gdy nie ma u nas obcych wojsk, a w ostatnich 300 latach było tylko 40 takich lat. A że młodzież często tego nie docenia? Może szkoda, ale to jest ten najwspanialszy cud. Oni się urodzili w wolnej Polsce, wolność jest dla nich jak powietrze, nie wyobrażają sobie, że mogłoby być inaczej, coś takiego nie przyszłoby im nawet do głowy.
Kraj jest wolny, a do tego momentami jest w kraju zabawnie. Dziś prezes idzie na barykady. Patrzmy na to. Czegoś tak śmiesznego przez długi czas możemy nie zobaczyć.