Właśnie zaczyna się wielka rewolucja w Polsce. Dokładniej, wielka rewolucja w świadomości wielu z nas. Choć może słowo "rewolucja" nie jest najlepsze. Bo idzie o zmianę może powolną, pewnie powolną, ale rewolucyjną w skutkach.

REKLAMA
Nie mówię o żadnej rewolucji lewicowej, bo szacunek dla bliźniego, empatia, tolerancja mogą być tak samo wartością konserwatywną, jak i lewicową. Bo w europejskich krajach pewne elementarne wartości, choćby tolerancja i otwartość znajdujące swe odzwierciedlenie w prawie, są akceptowane i przez CDU i przez SPD w Niemczech, i przez UDF i przez socjalistów we Francji.
Naprawdę wielką dyskusję wywołało w Polsce odrzucenie projektów w sprawie związków partnerskich. Dyskusję wykraczającą poza te związki. Idzie i o in vitro, i o związki partnerskie, i o wszelkie inne prawa, szczególnie o prawa wszelkich mniejszości, tych, którzy nie mogą mieć dzieci, tych, którzy kochają inaczej, tych, którzy chcą być w różnego rodzaju związkach.
Mamy w Polsce demokrację. Większość ma swoje prawa. Ale mam wrażenie, że właśnie zaczynamy w Polsce mówić o prawach mniejszości, o prawach, które większość z łatwością mogłaby zbagatelizować, zlekceważyć, odrzucić, ale nie powinna, nie może.
W istocie mamy więc początek dyskusji o obywatelskiej Polsce. Powiem więcej, trochę prowokacyjnie, mamy początek dyskusji o Polsce dla Polaków, o fajnej Polsce dla wszystkich Polaków, takiej Polsce, w której będziemy respektowali prawa większości, nie pogardzając prawami mniejszości, o Polsce, w której będziemy umieli posunąć się o parę centymetrów, zrezygnować być może z egzekwowania wszystkiego, co dla nas ważne, by zabezpieczone były także prawa innych, którzy wierzą w coś innego, którzy myślą inaczej.
Napisałem o rewolucji, ale podkreślam, rewolucji w skutkach. Bo jeśli na poważnie chcemy, by do tej rewolucji doszło, nie możemy ustawiać w kącie nikogo, kto myśli inaczej niż my. Pod jednym warunkiem. Tak długo jak wszyscy inni mają szacunek dla nas. I wzajemnie.
Powinno się podziękować, i piszę to serio, pani poseł Pawłowicz. To ona symbolizuje dziś to, jak nie powinien się zachowywać Polak, katolik, człowiek. Polska antyPawłowicz, to powinien być nasz postulat na dzień dobry. Nie idzie o to, by panią poseł odrzucać na margines. Idzie o to, by dostrzec, że ona sama na marginesie się umieszcza. Idzie o to, by brak szacunku człowieka dla człowieka, był u nas na marginesie.
A jednocześnie powinniśmy w atmosferze ogólnej "napieprzanki", podjąć próbę rozmawiania ze sobą. Wśród przeciwników związków partnerskich są, owszem, przedstawiciele prawdziwego betonu. Tu o dialog będzie trudno. Ale jest też wielu, którzy mają swoje racje. Nie zgadzamy się z nimi, prawda. Ale jeśli chcemy, by nasze racje przeważyły, nie powinniśmy ich marginalizować i wyśmiewać. Odrzucać i obśmiewać nietolerancję i głupotę - owszem, ale przede wszystkim przekonywać do naszych racji.
Wśród przeciwników związków partnerskich jest bardzo wielu Polaków, którzy wcale nie są nietolerancyjni. Z pewnych względów uważają, że ten pomysł nie jest najlepszy. Z nimi trzeba rozmawiać. Trzeba im wyjaśniać, że naprawdę szczęścliwy, zaakceptowany przez państwo związek partnerski, nie jest żadnym zagrożeniem ani dla polskiej rodziny, ani dla heteroseksualnych małżeństw, ani dla niczyjej orientacji seksualnej.
Tę batalię liberalna, obywatelska Polska tak czy owak wygra. Ale nie jest obojętne czy stanie się to za 3, za 5 czy za 20 lat. Jeśli chcemy, by były to 3 lata potrzebna jest rozmowa, perswazja, przekonywanie, szacunek dla odmiennych poglądów.
Obywatelska Polska jest w tych dniach coraz bardziej świadoma swej siły. Czuje, że swe postulaty może w dużym stopniu realizować przez istniejące partie polityczne, ale czuje też, że może na nie wywierać wpływ. Pressing, non stop, jak w sporcie, na boisku. To są nasi reprezentanci, wywierajmy więc na nich wpływ. Ja robię to pisząc teksty, inni mogą to robić na 100 innych sposobów.
Polska stanie się obywatelska, gdy zrozumiemy, że to nie jest ich, obca władza, ale nasza władza, przez nas wybrana i wobec nas zobowiązana(poza wszystkim przez nas opłacana). Nic nie zwalnia nas z obowiązku, by rozliczać władzę z naszych pieniędzy. I rozliczać ją z tego jak reprezentuje nas, obywateli.
Wiem, w tytule rewolucja, a tu się raczej szykuje długi marsz. W porządku. Krok po kroku można Polskę uczynić lepszą. Wystarczy, by wyczuwalne teraz obywatelskie poruszenie, nie było tylko naszym kaprysem, chimerą, antraktem w epoce obojętności i zniechęcenia.
Rewolucjo -ewolucja będzie długa, ale warto zapamiętać, że zaczęła się 25 stycznia 2013 roku. Kiedyś może ktoś będzie świętował tę datę, tę rocznicę.