Trudno oprzeć się wrażeniu, że śmiertelnie nudne wybory szefa PO zakończyły się przynajmniej naprawdę wesołą pointą. Wygrał Gowin. No chyba wygrał, skoro zdobył 20 procent i ogłosił swe zwycięstwo.

REKLAMA
Jeszcze rano zdawało się, że 20 to mniej niż 51, ale teraz już wiemy, że jednak więcej. Poseł Gowin nam to wytłumaczył.
Gowin, gratulując sobie zwycięstwa, skromnie pogratulował tym, którzy na niego głosowali. Nie podziękował, ale pogratulował właśnie.I słusznie, skoro głosowali na zwycięzcę, to należą im się gratulacje za to, że postawili na, przepraszam, właściwego konia.
Gowin, którego poparł pi razy drzwi co dziesiąty członek PO stwierdził, że mandat Tuska jest słaby. Oczywiście. 80 procent głosów, wie to nawet dziecko, to klęska. Taki Kim w Korei zawsze miał 100, Gierek ponad 99, Kaczyński najmniej 95 procent. To są mandaty, a nie jakieś 80 procent. Słusznie.
Potem, jak przystało na zwycięzcę ogłosił jaki program będzie realizował jako przewodniczący partii. Oświadczył, że rząd PO nie realizuje programu PO, czego dowiedli przecież członkowie PO wybierając Gowina. Potem stwierdził, że oczekuje "rekonfiguracji" polityki PO i dyskusji w partii o przyszłości PO. Bardzo dobrze, skoro wygrał wybory, to ma prawo decydować co się w partii i z partią stanie.
Słowa Jarosława Gowina świadczą o tym, że nie zrezygnuje ze szkodzenia PO, skorzysta z każdej okazji, by pomóc wrogom PO i nie straci dnia, by działać na rzecz dalszego pogorszenia notowań PO.
Tak lojalnego członka jeszcze żadna partia nie miała. Poseł Gowin mówi, że nie widzi powodu, by z PO odchodzić. Prawda, on stanie na głowie, by być z PO wyrzuconym.
Myślę, że PO powinna się do tej prośby przychylić. Czas, by Jarosław Gowin już oficjalnie zapisał się do PIS albo pokazał swój talent organizacyjny i stworzył nową formację, która zapewni "rekonfigurację" - sceny politycznej. Na razie widzieliśmy jedynie recenzenta Gowina, czas, by Polska zobaczyła prawdziwego lidera Gowina.
Kpiąc z posła Gowina nie mogę oczywiście podarować sobie kpin z premiera Tuska. Jest Gowin, jego kampania szkodzenia PO i cała ta Gowinowa fanfaronada, dzieckiem premiera. Chciał mieć ultrakonserwatystę i ideologa w roli szefa ministerstwa sprawiedliwości, chciał się pozbyć dobrego ministra Kwiatkowskiego, chciał dać Gowinowi trampolinę do jego własnej politycznej kampanii, to ma co chciał.
Czas Gowina w PO dobiega końca. Za kilka tygodni zostanie on wyrzucony. Problemy PO i rządu oczywiście zostaną. I premier musi za chwilę pokazać, że potrafi je rozwiązać. Śmieszne i nudne wybory przewodniczącego się skończyły. Wakacje za chwilę się skończą. Tusk musi pokazać Polakom, że Polska ma przywódcę, który zasługuje na ich głosy. Jeśli nie zrobi tego za moment, swoją szansę straci definitywnie. Tym bardziej, że Polskę i Polaków czekają już niedługo wybory naprawdę poważne, których pointa wcale nie musi być zabawna.