W relacji z programu "Kawa na ławę" czytam, że była ostra przepychanka pomiędzy politykami między innymi o autostradę A2 Stryków - Warszawa. Klęska, kłamstwa, błąd, kompromitacja - posłowie Kłopotek, Kurski, Girzyński, Kalisz, Rozenek przerzucali się różnymi określeniami. Program się skończył, daję sobie rękę uciąć, że nikt z tego kina nie wyszedł mądrzejszy. Zamiast oglądać powtórkę, lepiej przeczytać wywiad na ósmej stronie świątecznej Gazety Wyborczej.
REKLAMA
Tomasz Prusek rozmawia z Maciejem Radziwiłłem, prezesem spółki Trakcja Tiltra, której spółka zależna Poldim upadła niedawno. Poldim budowała autostradę A1.
Prezes opowiada o warunkach jakie stworzyło państwo dla firm budujących autostrady. Ponieważ jedynym kryterium jest cena, to do przetargu może stanąć każdy, nawet "chłop z furmanką". Państwo chce autostrady budować jak najtaniej, co oznacza, że w przetargach ceny są "rażąco niskie" i dopiero po ewentualnej wygranej firmy zastanawiają się, czy są w stanie kontrakt wykonać.
Prezes opowiada, że instytucje rozpisujące w Polsce przetargi wycinają z ich warunków wszystkie zabezpieczenia dla wykonawców. Jeśli więc po rozstrzygnięciu przetargu cena na materiały wzrośnie, to jest to wyłącznie problem firmy, która przetarg wygrała. Asfalt, jak mówi Radziwiłł, w 2010 i 2011 roku podrożał o 45%, a ceny materiałów to 50-60% wszystkich kosztów budowy drogi.
Prezes mówi o firmach budowlanych przed Euro tak: "Zachowywaliśmy się jak stado. Braliśmy ryzykowne kontrakty po niskich cenach. Może lepiej było dać wykonawcom trochę więcej czasu i mniejsze kary. Euro 2012 potraktowaliśmy w kategoriach religii. Wierzyliśmy, że wszystko, za wszelką cenę musi się skończyć na mistrzostwa, choć przecież buduje się na pokolenia."
Jest to odpowiedzialność całej klasy politycznej. Presję na Euro wywierali i Tusk i Girzyński i Kłopotek i Kalisz. Inżynier zootechnik Eugeniusz Kłopotek krzyczy dziś o "kompromitacji" rządu. Dlaczego nie słyszałem go w poprzednich czterech latach mówiącego: Nie spieszmy się tak na Euro, albo: Przemyślmy dokładnie jak to chcemy zrobić, albo: Za tanio budujemy autostrady, cena nie może być jedynym argumentem w przetargu.
Też jestem rozczarowany, że nie wyszło na czas z autostradą A2. Pięć lat temu krzyczałbym pewnie "skandal". Dziś nie. Przypominam sobie historię z Polsatu. Jedną z zabawniejszych i częściej powtarzanych w firmie historii była tak, jak prezes Solorz na początku lat 90-tych kazał zmieniać żarówki na słabsze, żeby oszczędzać prąd. Wydawała mi się zabawna do czasu, gdy ja sam zacząłem w firmie gasić każde nieużywane światło, żeby oszczędzać na kosztach energii. Dziś lepiej niż kiedykolwiek wcześniej zdaję sobie sprawę, jak szalenie skomplikowane jest zarządzaniem tak wielkim procesem, jak jednoczesna budowa iluś odcinków autostrad.
Od wybrańców narodu z Sejmu oczekuję dojrzałego analizowania, dlaczego państwo nie dało rady spiąć planowanych inwestycji na pierwszą w swoich dziejach tak wielką imprezę. A nie pokrzykiwania ku uciesze telewizyjnej widowni w porannym programie.
