Dzwoniłem do Wiesława Chrzanowskiego tydzień temu, chcąc poprosić go o wywiad do Newsweeka. Nie było go w domu. Zrobiłem inną rozmowę, ale żałowałem. Wiesław Chrzanowski potrafił spokojnie i mądrze o Polsce mówić. Był z prawicy, ale często mówił rzeczy dla prawicy gorzkie i przykre. Był instytucją.
REKLAMA
Tego wywiadu już nie udzielił. Zastanawiam się, jak oceniłby smoleńskie szaleństwo, teorię zamachu, "amok", jak określił to później Newsweek na okładce. Klasa, z jaką Wiesław Chrzanowski opowiadał o Polsce robiła na mnie odkąd pamiętam wielkie wrażenie. W podzielonej ostrym konfliktem polityce, w czasach bez autorytetów, był postacią do której sięgało się, gdy chciało usłyszeć się coś więcej, coś ciekawszego.
Nie miał Wiesław Chrzanowski ambicji pchania się przed kamery i do gazet. Wycofał się z polityki w 2001 roku. Mieszkał bardzo skromnie na warszawskim Powiślu, jeśli dobrze pamiętam, to przy Solcu. Wcześniej pełnił w państwie najważniejsze funkcje. Był posłem, marszałkiem Sejmu, ministrem sprawiedliwości i senatorem. Był kawalerem Orderu Orła Białego. Był z Powiśla instytucją nienarzucającą się. Nie miał ochoty pokrzykiwać, ale gdy ktoś chciał jego zdanie usłyszeć, to on owszem, zapraszał. Bywałem tam z kamerą TVN24, bywałem z kamerą Polsatu, bywałem z dyktafonem.
Był endekiem, warszawskim powstańcem i więźniem w latach 1948 - 1955. Do Newsweeka nie udało mi się z nim już porozmawiać, ostatnio rozmawialiśmy dla tygodnika Wprost w sierpniu 2011 roku. Kilka dni po znanych słowach Radosława Sikorskiego o Powstaniu Warszawskim, rozmawiałem z Nim o powstaniu. Chrzanowski był powstańcem, mimo że w lipcu 1944 roku był przeciwnikiem powstania. On, endek miał krytyczny stosunek do przelewania krwi wyłącznie za honor. Mówił mi wtedy: "Ocena powstania, to nie powinno być wyłącznie tworzenie mitu. Realna ocena drogi politycznej jest rzeczą ważną. Dla mnie tworzenie mitów wbrew rzeczywistości, z punktu widzenia polityki historycznej, nie jest rzeczą słuszną". Wprost dał wywiadowi tytuł: Nic tylko honor i honor. Chrzanowski miał dość tego prawicowego mówienia, że honor wszystko usprawiedliwia i uzasadnia. Nawet głupotę. Głupota to głupota, nawet jeśli podlana sosem moralnego wzmożenia. Uważał, że także ofiara krwi, jaką było Powstanie Warszawskie, była niepotrzebna i niemądra.
Były to słowa odważne i inspirujące. Nie przeszłyby przez usta żadnemu z aktywnych prawicowych polityków. Wiesław Chrzanowski miał taką pozycję, że mógł prawicy przypominać, co jest interesem kraju. Będzie mi, ale jestem przekonany, że także Polsce, jego głosu brakowało.
