Ruszamy z nowym serwisem - TyleObiecali.pl!
Ruszamy z nowym serwisem - TyleObiecali.pl! TyleObiecali.pl

Jestem sceptyczny wobec krzykliwych uniesień. Tak jak drażni mnie powtarzanie "Bóg, Honor, Ojczyzna" w każdym zdaniu, tak wołanie o totalitaryzmie wydaje się zdecydowanie na wyrost. Gdy więc wielu szaty drze, mogę za Wojciechem Młynarskim napisać, że my ze zdrowym rozsądkiem starać się będziemy robić swoje. A ponieważ jesteśmy wydawcą mediów, to właśnie otwieramy kolejne - tyleobiecali.pl

REKLAMA
Tyleobiecali to na razie małe dziecko. Powstaje na szablonie i technologii mojego serwisu poliprawda.pl. Może część czytelników pamięta, że w 2010 roku był to element mojego bloga Kampania na Żywo. Poliprawda gromadziła obietnice Platformy Obywatelskiej oraz samorządowców i sprawdzała ich realizację. To samo będzie w stosunku do PiS robić tyleobiecali.pl
Kilka dni temu Tomasz Lis napisał tak:
Tomasz Lis
publicysta

Potrzebny jest spokojny, metodyczny wysiłek obywatelski. Władzy trzeba patrzeć na ręce. Oceniać, recenzować, przedstawiać alternatywy. Z naszymi współobywatelami należy rozmawiać. Czytaj więcej

Tyleobiecali.pl jest naszym małym wkładem w społeczeństwo obywatelskie. Będziemy starać się na bieżąco kontrolować postęp w realizacji najważniejszych obietnic złożonych przez Beatę Szydło, Andrzeja Dudę i Jarosława Kaczyńskiego. PiS na razie zajmuje się w Sejmie tymi wszystkimi rzeczami, których w kampanii nie obiecywało. Rozumiem to. Gdyby prezes Kaczyński obiecał skok na Trybunał i Antoniego Macierewicza w roli szefa MON, to wyborów by nie wygrał. Wygrał dzięki obietnicom socjalnym i gospodarczym. I o tych nie będziemy zapominać.
Sam jestem ciekaw, jaki stosunek do obietnic PiS ma dziś opinia publiczna. W 2010 i 2011 roku Poliprawda mierzyła się z jedną podstawową trudnością - stosunkiem wyborców do obietnic Platformy. Większość założyła, że obietnice to niemal zawsze kiełbasa wyborcza, nie ma się więc co nimi przejmować. Obietnicami nie przejmowali się więc ani wyborcy, ani politycy.
Jedynym wyjątkiem byli samorządowcy. Poliprawda miała zebrane dziesiątki obietnic Hanny Gronkiewicz Waltz i kilku prezydentów innych miast. Pamiętam, że przed wyborami w 2011 roku ekipy wyborcze tych samorządowców stawały na głowie, by udowodnić nam, że z obietnic się wywiązali. Ich wysiłek robił wtedy dobre wrażenie. Dostawałem wiele maili, telefonów i mniej lub bardziej przekonujących dowodów wywiązania się z obietnic.
TyleObiecali startuje dziś. Zobaczymy dokąd nas to doprowadzi. Serwis jest prowadzony wspólnym wysiłkiem redakcji politycznej naTemat z Kamilem Sikorą na czele. Chcemy stworzyć stronę, która nie będzie publicystyczna, ale informacyjna i merytoryczna. Zgromadziliśmy najważniejsze zapowiedzi najważniejszych ludzi PiS. Teraz spokojnie będziemy monitorować wywiązywanie się z obietnic.
Tyle na start. Jeżeli będzie to możliwe, będziemy serwis rozwijali. Poliprawda nie tylko gromadziła obietnice. Miała za zadanie także sprawdzanie prawdziwości tego, co politycy mówią każdego dnia. W mediach pojawia się w ciągu doby tyle pseudoinformacji, że ktoś sprawdzający, co jest prawdą, a co kłamstwem, co jest powiedziane precyzyjnie, a gdzie fakty są naciągnięte, działałby z pożytkiem dla społeczeństwa obywatelskiego. Chlebem powszednim w polityce i mediach jest rzucanie słów na wiatr, danych wyciągniętych z palca i pseudo faktów. Za kilka lat mamy wybory samorządowe. One także mogą być wyzwaniem dla TyleObiecali.
Serwis działa non-profit. Nawet nie włączyliśmy w nim miejsc na reklamę. Reklamodawcy w otoczeniu polityki się nie pojawiają. Jeśli TyleObiecali ma się rozwijać, będziemy musieli znaleźć partnerów zainteresowanych publicznym interesem i ceniącym wartość jaką jest dobrze poinformowane społeczeństwo obywatelskie.