Amerykanie mówią, że Nowy Jork to nie Ameryka. Miasto pod względem zarobków, stylu życia, architektury, w sumie wszystkiego, tak oderwało się od reszty stanów, że do Stanów mentalnie nie należy. Ja nie mogę wykluczyć, że Warszawa to już nie Polska. Że stolica tak oderwała się od emocji kraju, że przestała uczestniczyć w tematach, którymi żyje 16 województw. Jestem skłonny uwierzyć, że wszędzie poza Warszawą Euro 2012 wzrusza, rozpala, ekscytuje. Ale w Warszawie tego wzruszenia, rozpalenia i ekscytacji nie czuję.
REKLAMA
A czułem już wielkie emocje w tym mieście. Pamiętam rok 1999 i pielgrzymkę papieża. Skończyłem właśnie nocny dyżur w radiu i ustawiłem się na Krakowskim Przedmieściu, gdzie za chwilę miał przejeżdżać papamobil. Czułem wtedy ten nastrój pulsującego podekscytowania. Bił z ludzi obok, ale miałem wrażenie, że bił z chodnika, z budynków, z drzew.
To porównanie wyda się niektórym niestosowne, ale futbol jest porównywany z religią. I powtarzam: tej emocji dziś w Warszawie nie czuję. Nie tylko zresztą ja. Michał Listkiewicz mówił kilka dni temu Konradowi Piaseckiemu, że stolica wypada najsłabiej w tej kategorii. W Gdańsku i Wrocławiu jest z tym podobno dużo lepiej. Porównanie jest też o tyle stosowne, że po raz pierwszy od upadku komunizmu tak prestiżowa, wyjątkowa impreza jak Euro pielgrzymuje na wschód od Odry, nawet na wschód od Bugu. Jest więc to moment przełomowy.
Oglądałem w TVP w poniedziałek program Tomasza Lisa i ten moment, w którym redaktor przekonywał Franciszka Smudę a potem Marcina Wasilewskiego, że cały naród, że wszyscy Polacy stoją za polską drużyną. Tak jest. Stoję za reprezentacją. Ale na razie na chłodno.
Może na tym właśnie polega pierwszy problem. Stałem w przeszłości za polską reprezentacją na gorąco. I tak samo gorącą się sparzyłem - przegraną z Ekwadorem, przegraną z Niemcami, przegraną z Chorwacją. Ilekroć inwestowałem emocje w polską drużynę, tyle razy byłem jej wynikiem sponiewierany emocjonalnie. Więc teraz nie inwestuję. Przynajmniej do meczu z Grecją. Będę oglądał spotkanie w centrum Warszawy. Jeśli Polska wygra, jeśli będzie ciepły czerwcowy wieczór, to dziesiątki tysięcy kibiców wracających ze stadionu połączą się z dziesiątkami tysięcy, które wyszły na ulicę. Wtedy zacznie się fiesta. I wtedy zaczną się w Warszawie emocje związane z Euro. Potem pójdzie jak kula śniegowa. Każdego dnia będzie nie trochę więcej, ale wiele więcej flag, transparentów, wywieszek na balkonach. Natomiast jeśli przegramy, to nastrój Euro w Warszawie definitywnie siądzie. No tak, jest mecz z Rosjanami. Ale to spotkanie znów będzie wymagało pewnej lokaty emocji i ja znów będę sceptyczny.
Drugim problemem braku wielkiej emocji w stolicy jest europejskość. Tomasz Lis mówił mi kilka razy, jak wiele znaczy dla niego, że w Polsce, która tak niedawno wyzwoliła się z komunizmu, będzie tak wielkie wydarzenie jak Euro. - Któż by w to uwierzył, gdybyśmy usłyszeli to 20-25 lat temu - mówił Tomek. Co mają jednak powiedzieć ci, którzy urodzili się za późno na komunizm? Dla których nie był on żadnym formacyjnym doświadczeniem, którzy nie pamiętają kolejek, milicji, szarzyzny i zamkniętych granic. Którzy uformowali się w wolnej Polsce, w europejskiej Polsce, dla których wyjazd za granicę, kablówka, internet były czymś normalnym. Dla tego pokolenia Euro jest czymś normalnym. Skoro jesteśmy w Unii, to mamy Euro - prosta logika. Zgodnie z nią będziemy mieli kiedyś szczyt NATO, mieliśmy prezydencję w Unii, kiedyś Polak zostanie szefem Komisji Europejskiej. Może to co było wyjątkowe, staje się normalne i spodziewane. Jeśli tak, to oczywiście wielkich emocji nie budzi.
Może jest też problem trzeci. W "Polityce" jest dziś rysunek Mleczki, na którym Jarosław Kaczyński siedzi w fotelu oglądając Euro. W ręku trzyma laleczkę voodoo Donalda Tuska wbijając w niej szpilki. Prawa ręka prezesa PiS poseł Mirosław Błaszczak powiedział zaś rano, że "Euro będzie porażką organizacyjną Polski". Może Euro więc nie wzrusza, bo całkiem spora liczba osób nie tylko trzyma kciuki, ale też całkiem sporo robi na rzecz tego, by nie wzruszało.
Teraz pytania do Was. Napiszcie, gdzie mieszkacie, jak tam jest z Euro emocjami, czy są flagi, czy i co się mówi o polskiej drużynie i innych drużynach.
