Jakieś 10 dni temu usłyszałem, że miesięcznie na Orlenie kupuje się 3 miliony parówek. Pomyślałem - ciekawe. Parówki nie są zbyt zdrowe, w Polsce mieszka 38 milionów ludzi, a hot-dogi sprzedaje przecież nie tylko Orlen. Parówki pierwszy wprowadził chyba Statoil, a dziś handel hot-dogami kwitnie na wszystkich stacjach. Więc jakieś 9 dni temu zamówiłem u Kasi Kamińskiej tekst o tym.

REKLAMA
Kasia tekst napisała. Po drodze wyszło, że sprzedaż parówek nie jest uzależniona od dnia tygodnia. To powiedziałbym interesujące szczególnie. W naszym katolickim kraju, czy jest piątek, czy Wielki Post, parówki schodzą równo.
Okazało się, że zamiast to rozważać na poziomie kulinarnym, motoryzacyjnym, socjologicznym, jakimkolwiek, zaczęto rozważać to na poziomie biznesowym. To znaczy, czy ja (my) wzięliśmy jakieś pieniądze od producenta parówek, albo od Orlenu. Otóż nie wzięliśmy. Nie wzięliśmy też pieniędzy od prezesa PKN Orlen Jacka Krawca. Jego tekst ukazał się dziś po pierwsze dlatego, że Jacek Krawiec jest szefem jednej z największych polskich firm, po drugie dlatego, że jest jednym z liderów polskiej opinii, po trzecie dlatego, że naTemat ma ambicję być miejscem prowadzenia debat na ważne tematy.
Reklama w naTemat będzie oznaczona jako reklama. Jak ma to miejsce na stronie głównej z reklamą firmy Play. A jeśli nie będzie oznaczona, to znaczy, że jest to materiał dziennikarski.
Nasz pierwszy dzień będzie zapamiętany z kilku powodów. Parówki niewątpliwie są jednym z nich. Wszystkich pozdrawiam z pokładu, szczególnie w imieniu Kasi Kamińskiej, czyli autorki parówkowego story.
Na wszystkie dodatkowe mięsne pytania chętnie odpowiem mailowo: tomasz.machala@natemat.pl
PS. Korzystając z okazji informuję, że sam prawie już nie jem mięsa.