Bez złudzeń. Donald Tusk nie znalazł trzech godzin na rozmowę z klubem Solidarnej Polski dlatego, że Solidarna Polska jest szczególnie ważnym klubem w Sejmie. Znalazł dlatego, że się to opłacało. I opłacało się Solidarnej Polsce, mieliśmy więc relację na żywo, otwarte drzwi i wszystkie fajerwerki.

REKLAMA
Kalkulacja jest szalenie prosta. Solidarna Polska jak każdy mały klub korzysta na dowartościowaniu, na byciu w mediach, na uwiarygodnieniu. Nie tylko dla nich, ale nawet dla znacznie większych graczy, typu Janusz Palikot, okazja zdjęciowa z Donaldem Tuskiem to legitymizacja. To pokazanie: Gramy w najpoważniejszej drużynie.
Dla Tuska korzyści były następujące: Silniejsza Solidarna Polska to słabszy PIS. Jasne, proste i warte siedzenia na spotkaniu z Ziobro. Jest też druga korzyść polegająca na transmisji w TVN24 i pokazywaniu, jak bardzo premier przejmuje się dialogiem społecznym. Ten argument jest jednak drugorzędny.