Fot. Rafał Michałowski / Agencja Gazeta

Trwa festiwal przerzucania odpowiedzialności za ACTA. I jednocześnie trwa zupełnie inny festiwal - kto zyska najbardziej na sprawie. A chcą wszyscy. Politycy naczytali się o sukcesie Partii Piratów i chcieliby w sondażach rosnąć tak szybko, jak ona.

REKLAMA
Mieliśmy więc już konferencje PIS, Janusza Palikota i Solidarnej Polski. Z PIS wystąpił Mariusz Błaszczak (moim zdaniem średnio przekonująco), Janusz Palikot w Lublinie pochylał się z troską nad internautami, a Solidarna Polska pokazywała netbooka. Czyli w skrócie: polski festiwal politycznej tandety.
W TVP Info odnotowałem ciekawe wystąpienie szefa klubu PO Rafała Grupińskiego. Ten powiedział, że "obecne działania to efekt... gapiostwa internautów. – Przez parę miesięcy trwały prace nad tym w instytucjach europejskich. Nie po cichu. Ale środowisko internetowe przegapiło ten czas. Instytucje europejskie, ze względu na biurokratyczną strukturę nie budzą zainteresowania. Stąd wynikła ta opóźniona reakcja"
Powiedziałbym, że większe pretensje mam do mediów. Zajęte paleniem zioła przez Palikota przegapiły ważniejsze rzeczy. Gdyby nie atak hakerów, media do tej pory nie zauważałyby ACTA. Mam też pretensje do tych wszystkich sejmowych polityków - niby cyfrowych ekspertów. Zwłaszcza, że poseł Agnieszka Pomaska napisała na Twitterze: Ws. ACTA sugeruje posłom,zwłaszczaVI kadencji, powściągliwość w koment.Dokument omamawiany 31.08 na KdSUE przyjęty bez głosu sprzeciwu! Rozumiem, że posłowie PIS, Solidarnej Polski i Ruchu Palikota byli na sali. A dziś protestują.
Uważam natomiast że zupełnie zasłużenie dostaje się rzecznikowi rządu. Prawicowa blogosfera nazywa go Urbanem, za słowa o wzmożonym zainteresowaniu rządowymi serwerami. Ale przekonuje mnie opinia Aleksandra Smolara: To było w oczywisty sposób w złej wierze. On podważa zaufanie do swojego urzędu i do urzędu, który reprezentuje.
Minister Graś właściwie nigdy nie zajmował się rzecznikowaniem ale politykowaniem. Z perspektywy czasu widać, że pozbycie się Agnieszki Liszki, jako życzliwego ale w miarę bezstronnego rzecznika było rządowym błędem.