Tyle się teraz mówi o płaceniu w internecie za treści, więc wydałem 10 amerykańskich centów, by zakupić felieton blogera Radka Zaleskiego o mediach. Dobrze, że Radek nie chciał więcej. Byłbym jeszcze bardziej wkurzony, że wyrzucam pieniądze. Radek poświęcił tekst na udowadnianie, że media, jako czwarta władza są martwe i zimne jak trup. Ryzykowna teza w kilka dni po tym, gdy artykuł w papierowym Pulsie Biznesu wyrzucił z pracy ministra rządu i rozpoczął, trwającą nadal, polityczną burzę.
Rola mediów jako czwartej władzy to obecnie fikcja. Fikcja podtrzymywana przez same media i żyjących z nimi w symbiozie niektórymi politykami. Fikcja, w którą wierzą dziennikarze albo najbardziej idealistyczni albo najbardziej cyniczni. Reszta ludzi nie ma złudzeń.
Polskich dziennikarzy obdarza zaufaniem 32% badanych. To cztery procent więcej niż europejska średnia. Więc całkiem sporo ludzi "ma złudzenia", dziennikarzom wierzy i uważa, że wykonują pożyteczną pracę. Rola mediów, jako czwartej władzy nie jest fikcją. Dwa dni temu przypomniał to Puls Biznesu. A każdego dnia przypomina wiele innych tytułów. Ja przypominam reakcję na artykuł w naTemat o zwolnionym fotografie premiera Tuska. Postawiliśmy szefa rządu w trudnej sytuacji, a temat po nas podjęły redakcje prasowe, radiowe i telewizyjne.
Media były ważne, gdy miały monopol na dostęp mas i do władzy. Stanowiły pas transmisyjny. Było to możliwe z dwóch bardzo prostych powodów Po pierwsze, medialne elity kontrolowały kontrowały środki produkcji. Wydawanie gazety kosztuje masę pieniędzy, jeszcze droższe jest nadawanie programu telewizyjnego. Trzeba kupić te wszystkie drukarnie, kamery, zainwestować w producentów i papier. Mało kto interesował się faktem, że największe koncerny medialne mogły liczyć na względy władzy w dostępie do środków produkcji. Symbioza. Po drugie tzw. stare media kontrolowały kanały dystrybucji. Nie każdy może wejść i sprzedać swoje czasopismo w kiosku, na nadawanie programu telewizyjnego czy radiowego potrzebna jest koncesja . To, że korzystanie z najważniejszych kanałów dystrybucji wymagało zgody państwa jest oczywiste. Symbioza raz jeszcze. CZYTAJ WIĘCEJ
Z faktu, że ludzie przestali robić zdjęcia na filmach negatywowych nikt rozsądny nie wyciąga wniosku, że fotografia się skończyła. Ma się całkiem nieźle. Nawet jeśli wyginą papierowe książki i czytać będziemy tylko na Kindle, to przecież nie oznacza to, że umrze czytelnictwo. Media miały szczególną rolę, gdy miały monopol w na przykład eterze. To nadal istnieje, choć na ograniczoną skalę, bo w multipleksie jest więcej miejsca. Media rzeczywiście w mniejszym stopniu kontrolują kanały dystrybucji, a może po prostu kontrolują je inaczej? Mają silne brandy, przy których potrafią zgromadzić i zatrzymać miliony użytkowników. Radek Zaleski, jak to partyzant, "mediami" nazywa "stare media". Nie zauważa, że media się przekształcają. To co się odbywa w Polsce nie jest światowym odkryciem. W Ameryce też istniały "stare media". Wiele z nich udowodniło, że rozumie potrzeby współczesności.
Niestety, dla tzw. starych mediów, ten porządek przestaje istnieć na naszych oczach. Zabójcą jest, oczywiście, internet.
a ja uważam, że internet nie zabija sam z siebie, a wyłącznie wymusza zmianę. Niektórzy, tak jak Kodak wyginą jak dinozaury. Ale ci, którzy zrozumieją, co należy zrobić, przetrwają w dobrej formie.
Państwo i elity tracą kontrolę nad środkami produkcji mediów. To co kiedyś kosztowało fortunę (wydawanie magazynu) teraz warte jest kilka godzin pracy zdolnego programisty i speca od social media. Każdy może tworzyć multimedialne treści (tekst, wideo, dźwięk, zdjęcia) za pomocą jednego tylko urządzenia wartego kilkaset złotych. To urządzenie można włożyć do kieszeni.
To prawda, wydawanie własnych rzeczy jest proste. I co z tego? Przejdźmy się razem do Empiku i zobaczmy ile własnych rzeczy jest na półkach. Wyciągnijmy badania czytelnictwa, albo Megapanel i sprawdźmy ile własnych, zrobionych w domu, bez nakładów rzeczy, przebiło się komercyjnie. A komercyjność w tym przypadku oznacza powszechność, popularność, rozpoznawalność.
Fajnie, że dużo Polaków ogląda TVN24, YouTube ogląda jeszcze więcej.
Radek, przeciwnik medialnych monopoli, chciałby zadekretować w tym zdaniu monopol YouTube. Ja tymczasem zerkam na TVN24, mam otwartego YouTube i wiele innych źródeł. Nie muszę wybierać jednego albo drugiego. Mogę mieć jedno i drugie i to jest OK.
