Są na świecie państwa, w których podpisane umowy znaczą niewiele więcej (a często mniej) niż papier, na których je wydrukowano. Na Białorusi na przykład to, czy państwo wywiąże się z umowy zależy nie od podpisanego dokumentu, ale od widzimisię partyjnego kacyka. Ponieważ Białoruś wyrzuciła ostatnio polskiego ambasadora, to sądziłem że nasze dwa państwa jednak sporo różni. Ale może niekoniecznie.
REKLAMA
Naprawdę poważni ludzie w tych dniach w Warszawie zastanawiają się, czym właściwie rząd Tuska różni się od rządu Łukaszenki. Kapler ma umowę na piśmie? Co z tego, niech się sądzi o pieniądze, bo mimo umowy od nas ich nie dostanie. Dobrze że mamy jeszcze sądy, choć pewna partia przy każdym niekorzystnym wyroku sygnalizuje, że coś należałoby z nimi zrobić.
Populizm jest nieodłączną cechą polityki, ale politycy powinni grać nim z pewnym jednak umiarem. Wiadomo przecież, że pewne hasła zawsze zdobędą społeczny poklask. Nie znaczy to, że powinny być wznoszone.
1. Wszyscy powinni zarabiać po równo
2. Benzyna może być i będzie tańsza!
3. Czesi nie będą nam sikać do piwa
4. Zlikwidujemy niepotrzebną biurokrację!
5. Zlikwidujemy kolejki do lekarzy!
6. Krótsza praca, wyższa płaca
2. Benzyna może być i będzie tańsza!
3. Czesi nie będą nam sikać do piwa
4. Zlikwidujemy niepotrzebną biurokrację!
5. Zlikwidujemy kolejki do lekarzy!
6. Krótsza praca, wyższa płaca
i oczywiście: Precz z Ruskimi i Niemcami.
więcej na ten temat: Tomasz Lis o narodowym linczu
