Jarosław Kaczyński wyprowadza media na spacer?
Jarosław Kaczyński wyprowadza media na spacer? Fot. Krzysztof Miller / AG

W piątek Tomasz Lis sformułował tezę, że "Jarosław Kaczyński prowadzi media na sznureczku", skłaniając je do dyskutowania o "zupełnie nieistotnym" kandydacie PiS na premiera. Zarzut, jak rozumiem jest następujący: Media są bezmyślne, naiwne i poruszające się stadami, a Kaczyński zręcznie nimi manipuluje.

REKLAMA
Media poruszają się stadami. Na pewno w tym dosłownym, fizycznym sensie. Widać to w Sejmie. Sam na sam trudno jest porozmawiać z posłem. Zaraz gęstnieje obok tłumek ludzi z mikrofonami. Stadność widać też w sensie mniej dosłownym. Te same tematy, cytaty, leady krążą po mediach. Zazwyczaj bez jakiejkolwiek refleksji reporterów i wydawców. Jak poseł X palnie: Jeszcze w październiku przejmiemy władzę, to taki cytat pędzić będzie przez media, choć wiadomo, że poseł X z partii Y władzy nie przejmie, bo partia jest kanapowa.
Zarzut Tomasza Lisa do mediów pada teraz, gdy PiS przedstawił wreszcie kandydata na premiera. Lis uważa, że media o "zupełnie nieistotnym" kandydacie partii Jarosława Kaczyńskiego nie powinny dyskutować, nie powinny się nim zajmować, nie powinny analizować, relacjonować. Rozumiem, że powinny milczeć i zajmować się innymi tematami. Z tym się nie zgodzę.
PiS rozciągnął do granic absurdu swój spektakl - kto zostanie naszym premierem. Przez kilka tygodni, gdy Kaczyński mówił: Wiem, ale nie powiem, a media prosiły: Panie prezesie, proszę jednak powiedzieć. Dlaczego media to robiły? Na pewno dlatego, że Kaczyński wszędzie świetnie się czyta, ogląda, klika. Po drugie dlatego, że w polskiej polityce nic się przez ten czas nie działo. Redakcje zatrudniają dziennikarzy politycznych, reporterów sejmowych, by ci reporterzy relacjonowali politykę. Skoro dzieje się w niej tylko Kaczyński, a Tusk śpi, to relacjonują Kaczyńskiego.
Ja akurat uważam, że media mają obowiązek relacjonować aktywność drugiej siły parlamentarnej, największej partii opozycyjnej. Nie zauważyłem nadmiernego słodzenia tej partii. Przez tygodnie zwlekania w sprawie "kandydata na premiera" media bez przerwy przypominały, że ów kandydat jest zupełnie pozbawiony szans. Słyszałem to X razy na X antenach, inicjatywa PiS była wyśmiewana, nie była analizowana poważnie (zrozumiałe. Nie była poważna). Zupełnie nie rozumiem zarzutu, że Kaczyński prowadził w tym czasie "media na sznureczku". Jeśli rzeczywiście media były jak pieski na smyczy Kaczyńskiego, to te pieski bez przerwy przez wiele tygodni gryzły prowadzącego za łydki.
Jarosław Kaczyński ma moc przyciągania mediów swoimi tematami. Można to nazwać "prowadzeniem na sznureczku". Można też cenną polityczną umiejętnością. W sumie oczekiwaną od polityków na tym poziomie. Jeśli były szef rządu przedstawia swojego "kandydata na premiera", to ja akurat oczekiwałbym od mediów, że poinformują kim jest ten człowiek, po co przychodzi, czego chce, o co w tym wszystkim chodzi i jakie ma szanse.
Nie czynię więc mediom zarzutu z tego, że relacjonują tematy Jarosława Kaczyńskiego. Zresztą co znaczy "mediom". Jeśli ktoś w tym czasie kupował rano tylko Gazetę Wyborczą, a z tygodników powiedzmy Politykę, to miał bardzo małą ekspozycję na "premiera z PiS". Trudno obecnie media wrzucać do jednego worka. Są tak zróżnicowane, jest ich tak wiele.
Mediom można oczywiście postawić zarzut, że za mało zajmują się innymi tematami. Że zajmowanie się Kaczyńskim jest łatwe, a zajmowanie się VAT-em jest trudne. Że Kaczyński ściąga widzów, z Pawlak i Rostowski widzów nudzą. Ale to jest tak na tygodniową debatę o misji mediów, finansowaniu mediów i kondycji mediów.
I na koniec muszę stwierdzić, że Donald Tusk także umie prowadzić "media na sznureczku", jak by to pewnie powiedział Tomasz Lis. Walka z dopalaczami, kastrowanie pedofilii, podsumowania 100, 300, 1000 dni rządzenia, przedstawianie wielkich planów. Media to wszystko obszernie relacjonowały. Tak jak będą w tym tygodniu to "II expose". Nawet wtedy, gdy będą dobrze wiedzieć, że Tusk tak ma, że dużo zapowiada, ale niewiele potem robi.
Mając następujący wybór:
A. Media powinny relacjonować expose Tuska i wystąpienia Kaczyńskiego, bo rolą mediów jest informować o aktywności politycznych liderów państwa
B. Media nie powinny się zajmować ani expose Tuska, ani wystąpieniami Kaczyńskiego, bo wiadomo że Tusk dużo mówi, mało robi, a Kaczyński jeszcze przez 3 lata nie ma nawet teoretycznych szans na władzę
ile osób świadomie z pełnymi konsekwencjami wybierze opcję B?
Mając tylko złe opcje (jestem pesymistą w tej sprawie): Wolę media, które czasem poruszają się stadem niż takie które arbitralnie podejmują decyzję: Nie piszemy o aktywności drugiej siły parlamentarnej, bo jest "nieistotna". Istotna czy nie, zostawiam ocenę wyborcom.