Zamach, to wydawałoby się sprawa poważna. Zwłaszcza taki - organizowany w sposób metodyczny, przemyślany, śmiertelnie groźny. I przez osobę, która z racji wykształcenia posiadała wiedzę o materiałach wybuchowych i dostęp do środków umożliwiających ich stworzenie. Tak mi się do tej pory wydawało. Miałem też inne złudzenia. Że w poważnych sytuacjach, mogę liczyć na poważne komentarze. Tymczasem pierwsze komentarze po konferencji ABW, to rechocik. Pokazujący, że jest OK dopóki trzeba komentować wygłupy polskiej polityki. Gdy coś poważniejszego, to zaczynają się schody.

REKLAMA
Mamy więc szydzenie o teoriach spiskowych, odwołania do filmu "Wag the dog", w którym politycy organizują ustawiony konflikt zbrojny, by odwrócić uwagę od kłopotliwych dla siebie zdarzeń. Mamy zdziwienia, jakim cudem mógłby zamachowiec zdetonować ciężarówkę materiałów przed Sejmem, szydzenia z grupy terrorystycznej i stwierdzenia "Jaki kraj, taki zamachowiec". Znalazł się także Marek Magierowski z "Uważam Rze" zastrzegając nazwę #Brunabomber i żartobliwie żądając tantiem za wykorzystanie w mediach.
Ilość durnych komentarzy ws. niedoszłego zamachu bije dzis rekordy. Smutne - napisała na Twitterze Agnieszka Pomaska z Platformy. Twitterowym zwyczajem daję jej (choć nie na Twitterze, a tu) RT.
Okazało się dziś, że łatwo jest skomentować polską politykę, która składa się głównie z gadżetów i śmiesznych momentów. Takie Polskie ZOO. Ale miesiące i lata takiego komentowania sprawiają, że dziennikarz staje się w sumie bezradny, gdy dzieje się coś poważniejszego. Czytałem gdzieś ostatnio, że różnica pomiędzy polskim a amerykańskim Twitterem jest taka, że w polskim są opinie, a w amerykańskim informacje. Obawiam się, że u nas pojawiła się nowa forma dziennikarstwa w sieci. Nazwałbym ją "Twittotainment".
Jednocześnie przyznaję, że jest kilka co najmniej pytań po konferencji ABW. Obrona uprawnień agencji na konferencji brzmi dziwnie. Ksenofobiczne i antysemickie motywy niedoszłego zamachowca dobrze pasują do listopadowej atmosfery w polityce. Politycznie czas na ujawnienie sprawy jest interesujący. Czy to miało jakieś znaczenie dla ABW? Mam nadzieję, że nie, ale nie wiem. Dziennikarstwo śledcze padło, a Twiter go nie zastąpił.