W tym sezonie dobrze klikają się teksty o tym, że dziennikarze to idioci. Wywiad z Mariuszem Max Kolonko o dziennikarskiej "gównażerii" trafił do rocznego TOP20 Onetu. Robert Mazurek z opinią, że "większość dziennikarzy to kretyni" stoi kolejny dzień na głównej stronie Wprostu. Jest to skuteczna antypromocja dziennikarstwa, która dla antypromowanych będzie miała poważne skutki.
Dziennikarze w Polsce nie tylko nie mają żadnych standardów etycznych, ale przede wszystkim są potwornymi kretynami, mówiąc wprost. Głupsi od dziennikarzy są tylko aktorzy. Poziom zaufania do dziennikarzy jest tak mniej więcej 3 metry poniżej gruntu.
Dobry dziennikarz trafia do ludzi. Boję się skutków trafienia do ludzi z antydziennikarskim przekonaniem. Bycie uznanym za "kretynów" nie przyniesie, jak być może wyobraża to sobie redaktor Mazurek, wielkiej jakościowej lustracji mediów, skoku jakości, powstania w prime time programów o polityce zagranicznej. Przyniesie raczej spadające nakłady gazet, oglądalności programów telewizyjnych, spadające wyceny dziennikarskiej pracy.
Podobno drugie co do ważności prawo skutecznego biznesu brzmi: „Dobra reklama nie potrzebuje produktu”. W odniesieniu do rynku mediów, wydaje się że tą zasadą posługują się praktycznie wszyscy, tylko nie wydawcy prasy. Trudno znaleźć programy telewizyjne czy radiowe rozwodzące się tak jak dzienniki o spadku ilości swoich odbiorców.
Jeśli nasi użytkownicy, widzowie, czytelnicy, słuchacze nazwą nas "kretynami", bo rozczaruje ich nasza praca, to coż, sami będziemy sobie winni. Powinniśmy byli lepiej im służyć, lepiej dla nich pracować. Ale jeśli nazwą nas kretynami, bo ich o to wprost przez lata prosiliśmy, to naprawdę tymi kretynami będziemy.


