
Dziś szczyt Unii, przedłużenie tego grudniowego, na którym liderzy Wspólnoty wymyślili pakt fiskalny. Wymyślili, to nie znaczy, że napisali. Przez ostatni miesiąc trwało pisanie ostatecznej wersji dokumentu. Oczywiste, że wywoływało to spory. Chodzi o przyszłość Unii, o słynne "dwie prędkości", o podział władzy. Dla Polski o miejsce przy stole. Ale w Polsce i to także w rządzie, są dwie opinie na temat paktu.
REKLAMA
Strategia na unijny szczyt podzieliła w ostatnich dniach Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego. Premier, co mówił publicznie, uważa że Polska nie może podpisać paktu fiskalnego, jeśli w zamian za udział w europejskim mechanizmie finansowym, miejsce przy stole dostaniemy tylko na zaproszenie i tylko wtedy, gdy będzie to właściwe zdaniem europejskich potęg strefy euro.
Donald Tusk jasno powiedział to nie tylko do kamer, wzbudzając irytację niektórych europejskich przywódców (głównie prezydenta Sarkozego). Tusk powiedział dokładnie to samo podczas posiedzenia władz Platformy. I napotkał na sprzeciw Radosława Sikorskiego. Według naszych informacji, szef MSZ uważa, że Polska jest na tyle niewielkim graczem na europejskiej scenie, że nie może sobie pozwolić na niepodpisanie traktatu.
Między dwoma politykami doszło do publicznej, według naszej wiedzy, nawet dość gorącej sprzeczki. Sikorski był gotowy wyjść z pokoju, ale Tusk usadził go na miejscu.
Jeden z europejskich dyplomatów w rozmowie z Financial Times mówi, że podejście Tuska ma w Europie "całkiem spore poparcie". Unia dwóch prędkości N.Sarkozego nie podoba się wielu graczom we Wspólnocie. Także poważniejszym niż czeski eurosceptyczny prezydent V.Klaus, który zagroził, że nie podpisze paktu, nawet jeśli rząd czeski go zaakceptuje.
Donald Tusk powiedział kilka dni temu, że "Polska nie podpisze umowy, jeśli główną zasadą działania paktu miałyby być spotkania krajów strefy euro". - Kluczowe jest dzisiaj - i o to będzie bój - czy spotkania krajów tylko strefy euro będą czymś rzadkim, nadzwyczajnym i poświęconym bardzo specyficznym problemom w strefie euro - wtedy możemy rozważyć akceptację dla tego formatu, czy też te spotkania strefy euro będą główną zasadą działania paktu fiskalnego - na to naszej zgody nie będzie.
W Brukseli, według FT, wielu uważa, że pakt który podpisałyby tylko państwa strefy euro, źle by służył przyszłości wspólnoty. I sprzyjałby rozchodzeniu się jej państw w różne strony.
