"Wiele hałasu o nic" – przeczytałem na Twitterze po konferencji Donalda Tuska i było to najkrótsze dziennikarskie podsumowanie pracy dziennikarzy w ostatnich dwóch tygodniach. Między Platformą a PSL poukładało się dokładnie tak jak miało, nie było żadnych zaskoczeń. W sumie koniec historii. Wiadomo jednak, że bez historii nie ma biznesu. Ani tego politycznego, ani medialnego. Dlatego premier Tusk zaproponował dziennikarzom nową zabawę. A ci radośnie zgodzili się w nią zagrać.

REKLAMA
Nowa, choć tak naprawdę bardzo stara i strasznie nudna zabawa, to gra w rekonstrukcję rządu. Reguły są proste. Tusk zapowiada, że z rządu powyrzuca nieudaczników, dziennikarze w to wierzą i zaczynają odgadywać, kto wyleci. Jeśli się zbyt mało wciągają w rozgrywkę, wówczas po kilku tygodniach Tusk powtarza manewr.
Wtorek 4 grudnia przechodzi do politycznej historii jako kolejny dzień, w którym Donald Tusk zapowiedział rekonstrukcję. I kolejny dzień, w którym media się na to nabrały.

Donald Tusk 4 grudnia na konferencji prasowej

Mniej więcej połowa kadencji to będzie dobry moment, żeby ewentualnie "przewietrzyć" Radę Ministrów.


Podekscytowany Onet na stronie informował wczoraj: "To nie koniec zmian w rządzie. Tusk zdradza plan", na TOK FM: "Piechociński wicepremierem i ministrem gospodarki. W połowie kadencji 'wietrzenie rządu'". Gazeta Wyborcza umieściła dziś to "wydarzenie" na szóstej stronie głównego grzbietu.
Zapraszam więc wszystkich jako przewodnik wycieczki po Muzeum Rekonstrukcji. Donald Tusk od 2007 roku postawił w nim wiele eksponatów.
Pierwszą zapowiedź rekonstrukcji Donald Tusk złożył parę miesięcy po stworzeniu rządu. W ekskluzywnym wywiadzie dla tygodnika "Polityka" zapowiedział zmiany w gabinecie na sierpień 2008.

Donald Tusk dla Polityki w lutym 2008

Kto zasłuży na niską ocenę, odejdzie w sierpniu. Dzisiaj żadnych nazwisk nie podam, chociaż wstępnej oceny na własny użytek już dokonałem.


Ocena pozostała rzeczywiście na własny użytek. Choć Tusk podgrzewał atmosferę. W maju zapowiedział oceny ministrów, jeszcze w lipcu żyła tym "Gazeta Wyborcza" pisząc: Widmo rekonstrukcji krąży nad rządem.

GW o rekonstrukcji /lipiec 2008/

W maju Donald Tusk zapowiedział ocenę ministrów. Nie wykluczył, że zakończy się ona rekonstrukcją gabinetu.


Sierpień minął i rekonstrukcja nie przyszła. Dziwne, że ani "Gazeta Wyborcza", ani tygodnik "Polityka" nie wyciągnęły wniosków. "Polityka", która pierwsza zapowiedziała rekonstrukcję w 2008 roku, była pierwsza także w drugiej kadencji - w 2011 roku. Zaraz po wygranych wyborach tygodnik ponownie zapytał Donalda Tuska o rekonstrukcję. Donald Tusk zareagował tak, jak trzy lata wcześniej i rekonstrukcję zapowiedział.

Donald Tusk w październiku 2011

Będę proponował zarówno prezydentowi jak i wicepremierowi Pawlakowi, aby do końca prezydencji, czyli do końca roku, nie zmieniać składu rządu, niezależnie od tego, jak oceniam poszczególnych ministrów. U progu nowego roku wspólnie z premierem Pawlakiem będę proponował głęboką rekonstrukcję rządu.


Oczywiście do niej nie doszło. Ani na przełomie 2011/2012 roku, ani wcześniej. Zapomniałem bowiem wcześniej napisać, że 2011 był rokiem dwóch rekonstrukcji. Media zajęły się tym tematem już w lutym.

Dziennikarze spekulują o rekonstrukcji

Premier poważnie zastanawia się nad rekonstrukcją rządu. Według dziennika "Polska The Times" szef rządu miał już o tym rozmawiać z koalicyjnym PSL-em.


Zdumiewa mnie absolutnie niezachwiana gotowość mediów do podejmowania tego tematu mimo wcześniejszych niepowodzeń, porażek i upokorzeń. Tusk rządzi od jesieni 2007 roku. Sporo już o nim wiemy. Lata jednak lecą, a mimo to wszyscy cały czas lubimy te filmy, które dobrze znamy. Przykład z tego roku? Nie. Nie tylko wczorajszy. 2012 to także rok dwóch rekonstrukcji. W lutym premier zapowiedział, że rekonstrukcja będzie "w okolicach studniówki rządu".

Donald Tusk 12 lutego 2012

Nie wszyscy moi ministrowie wykonują swoje zadania tak jakbym chciał.


Oczywiście nic, poza grożeniem palcem, się nie zdarzyło. Minister Muchy publicznie broniłem, ale nie wiem na przykład jak jest z ministrem rolnictwa. Przed chwilą mieliśmy początek (bo szybko umarła) ważnej debaty o tym, ile funduszy dla polskiego rolnictwa i czy dopłaty nie hamują rozwoju polskiej wsi. Co na to Stanisław Kalemba? Nic. Powiedział, że dopłaty powinny być jak najwyższe. Parę miesięcy temu Donald Tusk powiedział, że jeśli minister rolnictwa nie będzie się sprawdzał, to odejdzie "przed Wigilią". Teraz, jak rozumiem, ma czas do "połowy kadencji".
Donald Tusk jeśli chodzi o "rekonstrukcję" jest, obawiam się, całkowicie niewiarygodny. Za jego kadencji słowo "rekonstrukcja" trafić powinno na listę słów zakazanych. Po prostu nie ma sensu o tym gadać.