Nie mam gotowca - mówi Marek Siwiec odchodząc z SLD. W to wierzę. Nie wierzę, że skacze na główkę do płytkiej wody. Coś tam jednak przed skokiem musiał sprawdzić.
REKLAMA
Prawie cała konferencja Marka Siwca była zaprzeczaniem, że uzgadniał to odejście z Aleksandrem Kwaśniewskim, że tworzy z byłym prezydentem nową partię. Siwiec mówił i mówił, ale chyba nikogo nie przekonał.
Europoseł SLD nie był dotąd znany z gorących wystąpień. Nie jest Danielem Olbrychskim ruszającym na wroga z szablą. Ze względu na tą cechę charakteru nie wierze, że Siwiec nie ma rozpisanego planu na najbliższe półtora roku do wyborów europejskich. - Samemu w polityce to można pójść na wycieczkę, a nie coś zrobić - powiedział. I to akurat była szczera prawda. Siwiec jest też zdolnym, doświadczonym, pracowitym europosłem. Jestem pewny, że nie wybiera się na emeryturę, ale chce być w polityce na wysokich stanowiskach.
Siwiec jest założycielem SLD. Był w partii przez 23 lata. Jego odejście nie wiem, czy będzie wstrząsem dla partii. Na pewno jest wydarzeniem. Jest PR-em. I dokładnie tym ma być. Dziś Siwiec, za jakiś czas Olejniczak, albo inny polityk lewicy ogłoszą, że SLD nie chce współpracować z Aleksandrem Kwaśniewskim, więc muszą z SLD odejść. A potem minie jeszcze trochę czasu i Kwaśniewski złamie złożone na blogu słowo i jednak stworzy listę do Parlamentu Europejskiego. A potem może nową lewicę.
Na prawicy nic się nie zdarzy przez lata. Od lat mówiło się, że na lewicy zdarzyć się może. I właśnie się dzieje. I właśnie wraca do niej Aleksander Kwaśniewski.
