Wielokrotnie rozmawiałem z Leszkiem Millerem o czasach, gdy szefował rządowi. Najważniejszy w tych wspomnieniach był zawsze nie rok 2001, gdy wygrał, nawet nie 2002, gdy wybuchła afera Rywina. Najważniejszy był 1 marca 2003 roku. Miller zerwał wtedy koalicję z PSL. I na zawsze stracił możliwość skutecznego rządzenia. Do 2005 roku SLD rządziło w mniejszości.
REKLAMA
Wtedy chodziło o ustawę winietkową. Ustawa Pola przepadła w Sejmie, Miller się wkurzył i wyrzucił z koalicji PSL. Zawsze potem tego żałował. Jestem pewny, że gdy Donald Tusk pytał obecnego szefa SLD o radę, jak rządzić, Miller chętnie dzielił się swoimi doświadczeniami z ludowcami.
Donald Tusk zbliża się do podobnej sytuacji. Pamiętacie ten wściekły opór przeciwko winietkom Pola? Czy w swojej intensywności nie przypominał obecnego oporu przeciwko podniesieniu wieku emerytalnego? Może jest nawet większy. Solidarność będzie miała milion podpisów przeciwko reformie Tuska. OPZZ zbierze 500 tysięcy.
Tusk, tak jak Miller ma problem z PSL. Ludowcy mają własny projekt. Tusk straszy zerwaniem koalicji, ale jakie ma możliwości?
Platforma - PIS? Bez żartów
Platforma - Palikot? Dla Tuska to dramat. Kompletnie nieprzewidywalny, gotowy na wszystko wicepremier Palikot
Platforma - SLD? Spokojnie do wyobrażenia. Miller potrzebuje udziału we władzy, partia złapałaby chwilę oddechu i trochę stanowisk. Tusk miałby w miarę przewidywalnego partnera, z którym dogadałby się w polityce zagranicznej, a i w wielu tematach wewnętrznych. Tusk to teraz prawie socjalista. Leszek Miller zachowuje się jako lider opozycji w sposób, powiedział bym staroświecki. Mało krzyczy i nie robi happeningów. To dobra podstawa do współpracy.
Z drugiej strony po co Tuskowi wzmacniać lewicę, którą sam przed chwilą osłabiał, budując lewą nogę Platformy? Koalicja z Millerem nie rozwiąże też problemu reformy mundurowych. SLD jest przeciwko wydłużeniu wieku. Sojusz razem z OPZZ proponuje referendum i zupełnie populistyczny pomysł uzależnienia wieku emerytalnego od stażu pracy. Kobiety odchodziłyby na emeryturę mając nawet 55 lat.
Tak jak Donald Tusk przeszedł z pozycji liberalnych na socjaldemokratyczne, tak Leszek Miller szedł w drugą stronę. Z socjalisty do gospodarczego liberała. Gdyby miał 20% głosów mógłby rozważać poparcie reformy rządu. Ma jednak partię pięcioprocentową. Takiej partii nie stać na ryzykowną zgodę na wydłużanie wieku emerytalnego, nie stać na konflikt z OPZZ. Leszek Miller wydłużenia wieku emerytalnego poprzeć po prostu nie może.
Premierowi zostaje PSL. W tej sprawie na dobre i na złe.
