Coraz mniej miejsc i chwil jest wolnych od sporu politycznego. Myślałem że wizyta duszpasterska jest takim momentem (w końcu ksiądz wchodzi do naszego domu), ale mój znajomy z Lublina napisał, że ksiądz przyszedł do niego nie z kolędą, ale z programem Prawa i Sprawiedliwości. Ja sam natomiast dostałem maila wyglądającego, jakby pochodził od jakiegoś politycznego, internetowego trola. Przed skasowaniem sprawdziłem kto go wysłał. Zaskoczenie. Dość znany ksiądz pedagog.
Fragment oświadczenia biskupa Częstochowy
Profanacje i świętokradztwa (...) są skutkiem trwającej od dłuższego czasu antykościelnej i antychrześcijańskiej nagonki niektórych ugrupowań politycznych i mediów. CZYTAJ WIĘCEJ
"Niektóre ugrupowania" i niektóre media traktują Kościół bez szczególnego sentymentu. Patrzenie na ręce zdecydowanie jednak nie jest wzywaniem innych, by rękę na Kościół podnosili. Kościół ma najwyraźniej problem ze zrozumieniem, że pełni w Polsce istotną społeczną, polityczną i gospodarczą rolę. Jeśli chce z tej roli czerpać korzyści (a wiemy że chce), musi płacić koszty. Jednym z nich jest przejrzystość, publiczna krytyka, medialny i polityczny ostrzał. Nie sympatyzuję z antykościelnym programem Janusza Palikota, ale będę Palikota bronił. Z jego antykościelnej agendy tylko człowiek niezrównoważony może wyciągnąć wniosek, że święte obrazy należy zniszczyć, a kościoły spalić. Tak, w 40 milionowym kraju są także ludzie psychicznie niezrównoważeni. To jednak nie może politykom zamykać ust. Jarosławowi Kaczyńskiemu i politykom Platformy nie zamyka. A po słowach Andrzeja Halickiego może się przecież trafić wariat, który postanowi Marcie Kaczyńskiej ręcznie odebrać niesłusznie, jego zdaniem, uzyskane odszkodowanie.
Ogarnięty szałem mężczyzna zdemolował kościół w Rzymie. Straty w kościele św. Franciszki Rzymianki w pobliżu Koloseum szacuje się na kilka tysięcy euro. Wandalem okazał się nim 30-letni mieszkaniec Mediolanu, który utrzymywał się w Rzymie z pozowania do zdjęć w stroju gladiatora i znany był służbom porządkowym. /IAR 24.11.2012/
Biskup Depo więc nie ma racji. Poniosły go emocje, które obawiam się zaczynają ponosić rosnącą grupę polskich duchownych. Walka w polityce ma bowiem coraz większe konsekwencja w Kościele. Dawno przestało nas ekscytować, co biskupi zrobią z Radiem Maryja (zwłaszcza gdy przez lata nie kiwnęli palcem). Teraz osią podziału jest po prostu PiS - PO. I zaczyna to wychodzić na samym dole organizacji.
Odwiedził nas wczoraj ksiądz z opłatkiem,powiedział,że nienawidzi PO,w naszym kraju nie ma polskich banków i że praca dla młodych jest za granicą...hm...a później się dziwią,że ludzie do kościoła nie chodzą:/
Przykra sprawa, za nic nie chciałbym takich tekstów podczas wizyty duszpasterskiej słuchać. Ciekaw jestem ile takich wizyt duszpasterskich w tym roku będzie. Do ilu kłótni dojdzie przy świątecznych stołach. Ile osób z obawy przed proboszczem nie odezwie się, gdy będzie chodził nie z kolędą, ale z polityką.
Towarzyszu "Uprzejmie Donoszę" Machała, co Wy byście zrobili bez tego Kaczyńskiego i jego partii. Nie mielibyście o czym pisać. A tak, dzięki niemu, Wasz parówkowy portal ma tematy. Cieszcie się więc, Towarzyszy "Uprzejmie Donoszę" Machała, że taki ktoś jest.
Nie jest to pierwszy taki mail, ale że nie znam rozmówcy, sprawdzam od kogo dostałem to życzliwe słowo. Nadawcą okazuje się publicznie dobrze znany ksiądz, zakonnik, ojciec pijar, pedagog. Ponieważ ton maila był mało adwentowy, to zapytałem:
Czy ojcu wypada pisać maile takim językiem?
Na to ojciec, ksiądz i pedagog kontynuuje swoje adwentową naukę:
Czy mam rozumieć, że mój język, którego użyłem, to już mowa nienawiści, czy jeszcze nie? Jeśli jednak się on Panu nie podoba, to proszę na swoim parówkowym portalu (sorry, ale na ta nazwa tak uroczo pasuje i jest bardzo rozpoznawalna) poczytać wpisy Janusza Palikota czy Tomasza Lisa - wprost ociekają "miłością" i "tolerancją".
Ja odpisałem:
Nie jest to mowa nienawiści, ale niechęci. Uważam że osobie duchowej, kapłanowi i pedagogowi nie wypada pisać w sposób, który sprawia przykrość innym.
I dostałem odpowiedź, po której uznałem że czas zakończyć tą wymianę zdań.
Tak, przyznam - jestem bardzo niechętny temu, co Pan robi. (...) Nie zgodzę się z Panem, że mi - duchownemu i nauczycielowi - nie wypada tak pisać. Wypada, a nawet trzeba, kiedy co innego nie dociera. A jak długo Niesiołowskiego, Palikota i innych tego typu będziecie mieć u siebie, to wybaczy Pan, ale nie mogę zmienić do Was swojego nastawienia.
Boję się postawy: "Nie tylko mi wypada, ale i muszę." Boję się że spór, który zdemolował politykę, teraz zdemoluje Kościół. I nie boję się dlatego, że odwrotnie niż w parlamencie, w tym sporze zdecydowaną przewagę liczebną będzie miało PiS. Boję się dlatego, że cenię naukę Kościoła i wiem, że pójście w politykę, odstraszy od tej nauki wielu wiernych.
