My - oni, patrioci - zdrajcy, ludzie honoru - kanalie. Świat wydawał mi się zawsze zbyt skomplikowany na tak proste metki. Oto jednak czytam w serwisie Fronda wywiad z jednym z kaznodziejów mojego Kościoła. Wywiad jest poświęcony naTemat i trzem duchownym, którzy mają w naTemat bloga. Ojciec kapucyn niepomny ewangelicznych słów o belce w oku wysyła do spowiedzi księży Sowę, Lemańskiego i ojca Mądela za niesienie czytelnikom naTemat słowa własnego i bożego.

REKLAMA
Poszukiwania zdrajców Kościoła zaczynają się w serwisie Fronda nieźle, bo od kradzieży zdjęć. Wykorzystane w artykule fotografie należą do blogerów naTemat i do serwisu naTemat. Jestem pewny, że redaktor Terlikowski przekonywałby mnie, że kradzież jest dobra, jeśli służy bożemu celowi. Wywiad z bratem kapucynem ma z pewnością wyłącznie taki cel.
Przejdźmy do rzeczy. Zdaniem brata Radomskiego duchowni nie mają prawa publikować w naTemat, bo publikują tu Tomasz Lis, Janusz Palikot i kilku innych znanych wrogów Kościoła.

brat Radomski o duchownych publikujących w naTemat

Jeżeli ktoś z reguły jest antykościelny, to po prostu nie pokazuję się w jego towarzystwie, nie publikuję w jego mediach. Trzeba także pamiętać, że ludzie, którzy czytają te gazety, mają później mętlik w głowie. Zastanawiają się: „Jak to? Z jednej strony antykościelna linia, a z drugiej strony – wypowiedzi takiego czy innego księdza”. Dla mnie to jest jednoznaczne – kapłan absolutnie nie powinien publikować w mediach antykościelnych. Mówmy konkretnie – to poważne zaburzenie. To rzecz, która jest godna upomnienia, nawet publicznego. Przełożeni tych księży powinni troszeczkę się zastanowić, zwyczajnie zapytać ich: „Panowie, w jakiej drużynie gracie?”. Nie można grać w dwóch drużynach jednocześnie.


Parę linijek dalej brat kapucyn wysyła księży Sowę i Lemańskiego oraz ojca Mądela do spowiedzi. Dalej jest jeszcze zabawniej. Brat kapucyn rozlicza i potępia kardynała Nycza za opłatek z posłami w sejmie. Nie za uczestnictwo w nim, ale że stał i ani be ani me ani kukuryku, parafrazując za Lechem Wałęsą, nie powiedział o aborcji. A mówiąc wprost, że stał obok posłów lewicy i nie obsztorcował ich publicznie.

W życzeniach nie padło ani słowo, by posłowie zabrali się do ochrony życia, etc. Nic takiego się nie pojawiło! Zamiast tego było przyklepanie, że jest świetnie i fajnie. Bawcie się dobrze. Tak nie może być. Kardynał jest ojcem diecezji. Niech zachowa się jak ojciec.


No ładnie. Brat kapucyn nie podlega co prawda kardynałowi Nyczowi, bo zakony mają swoich zwierzchników w Rzymie. Ale trzeba mieć niezły tupet i odczuwać poważne moralne wzmożenie, żeby będąc trzydziestokilkuletnim zakonnikiem z Łomży publicznie ochrzaniać kardynała. Ojcu Rydzykowi życzę długiego życia w pełni sił. Już jednak udało mu się wychować swoich następców, którzy jeśli będzie trzeba, to rękawicę w twarz rzucą nie tylko biskupom, ale i kardynałom. Ciekaw jestem ilu takich rewolucjonistów jest w Kościele. Myślę, że całkiem sporo. Boję się, że ci radykałowie, ci czerwoni będą czuć się coraz mocniej i będą coraz mocniej ciągnąć mój Kościół w skrajną, radykalną stronę. Pisałem ostatnio, że coś się wyraźnie dzieje.
A co to oznacza? Zacytuję Jarosława Kaczyńskiego, który kiedyś mądrze powiedział: "Najkrótsza droga do dechrystianizacji Polski wiedzie przez ZCHN". Zjednoczenie Chrześcijańsko Narodowe dawno się nie liczy. Parafrazując Kaczyńskiego napiszę, jednak że im więcej w Kościele ojców Radomskich, tym większa szansa na dechrystianizację Polski. I odwrotnie: im więcej księdza Sowy, księdza Lemańskiego, ojca Mądela, tym groźba dechrystianiazacji jest mniejsza.
Tylko duchowni tacy jak oni mogą zatrzymać w Kościele wielkomiejskich wiernych z otwartymi umysłami, którzy pierwsi z Kościoła i z kościołów wyjdą. Tylko oni mogą przekonać ludzi takich jak ja, że Kościół nie jest umysłowo zamkniętą, sklerotyczną, stetryczałą (nie chodzi o wiek) organizacją. Że jest otwarty na innych, skłonny do rozmowy, gotowy do dyskusji. Że można z nim rozmawiać, a nie tylko go słuchać.
Nie oczekuję od Kościoła, że podczas rozmowy będzie zmieniał swoją naukę. Ale byłoby dla mnie tragedią, gdyby Kościół myślał tak, jak zaproponował brat Radomski: Jesteś w drużynie - możesz wejść, nie jesteś w drużynie - wypad.
Jestem bardzo wdzięczny blogerom naTemat, że są z nami. Mimo że ta obecność musi być dla nich trudna. Mimo że w swojej organizacji wiele lat temu wybrali tą trudniejszą drogę. Ojciec Mądel został przez Jezuitów w zamian zesłany z Krakowa do Nowego Sącza. Ksiądz Sowa nie dostał od biskupów żadnej znaczącej pomocy dla TV Religia. Ksiądz Lemański w Jasienicy pod Tłuszczem na Mazowszu zastanawia się, czy biskup nie ześle go po którymś tekście na blogu jeszcze dalej.
W porównaniu z nimi brat Marcin Radomski cieszy się komfortowym życiem. W ciepłych kapciach, oklaskiwany przez współbraci i większość Kościoła może sobie w internecie batożyć liberalne media, otwartych na świat duchownych, a nawet kardynała Nycza.
Za blogowanie w naTemat chcę, korzystając z okazji, bardzo podziękować także innym blogerom, którzy piszą tu o chrześcijaństwie, o swoich konserwatywnych poglądach, którzy bronią życia. Dziękuję więc Joannie Piekarskiej, Kai Godek, organizacji Catholic Voices (wielu autorów), Łukaszowi Skurczyńskiemu - świeckiemu kaznodziei oraz posłowi Jackowi Żalkowi. Dla mnie jako redaktora naczelnego te blogi są bardzo ważne.