Opublikowaliśmy zdjęcia ze Smoleńska nie dlatego, żeby szokować i nie w trosce o oglądalność. Bardzo starannie wybraliśmy takie, które były maksymalnie neutralne. Ale i tak nie uniknęliśmy kontrowersji.
REKLAMA
Nie była ona naszym celem. Zdjęcia opublikowaliśmy tylko po to, by udowodnić, że doszło do przecieku. Po tej publikacji nikt w przeciek nie wątpi, prokuratura wojskowa zajęła się sprawą.
Na serio bierzemy w naTemat głosy czytelników. Było bardzo wiele krytycznych. Jeszcze raz zastanowiliśmy się więc nad pokazywaniem fotografii. Uznaliśmy, że osiągnęliśmy cel i dlatego zdjęliśmy ze strony zdjęcia i zostawiliśmy sam tekst.
Bardzo mi przykro, jeśli sprawiliśmy komuś ból. Mam nadzieję, że nie rodzinom ofiar. Jednocześnie nie mogę przyjąć argumentów dziennikarzy Gazety Polskiej i Niezależnej, że cytując: "jedziemy po trupach do celu". Ten argument muszę odrzucić, gdy pada z ust dziennikarzy mediów, którzy z tematu Smoleńska zrobili sprzedażowy wehikuł swoich pism, eksploatując tragedię bez żadnych sentymentów.
