Mój stosunek do Trybunału Stanu dla Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry jest taki jak uczestniczek Manify do Stadionu Narodowego. Z szacunku dla użytkowników nie będę cytował. Ze stadionem i tak jest o tyle lepiej, że powstał, a Euro się odbędzie. Z Trybunałem Stanu czekają nas natomiast lata zupełnie pustej zabawy.

REKLAMA
Długo czekaliśmy na deklarację Platformy w sprawie Trybunały Stanu. Wniosek komisji Ryszarda Kalisza powstał miesiące temu, jeszcze w poprzedniej kadencji. Ale bez poparcia klubu PO, Sojusz nie miał szansy wniosku przepchnąć. Do zgłoszenia wniosku potrzeba 115 posłów. SLD ma tyle tylko z Platformą.
Teraz więc (właściwie dlaczego teraz?) Platforma się zdecydowała. Głosów PO starczy, by wniosek złożyć, a z pomocą SLD, Ruchu Palikota i paru posłów PSL przed Trybunałem Ziobrę i Kaczyńskiego postawić.
Proces będzie długotrwały, ale Platformie moim zdaniem chodzi wyłącznie o krótkotrwałe korzyści. Wyrwać prezesa PiS z letargu w jakim się znalazł, doprowadzić go do stanu, w którym na wiecu, w Sejmie, albo na konferencji powie kilka niemądrych słów. Notowania PiS rosną, kiedy prezes nic nie mówi. Prezes otworzy usta i notowania spadną.
Kaczyński skomentuje pewnie wniosek o Trybunał Stanu w swoim gniewnym stylu, pewnie powie coś na marszu w Warszawie. PO znów będzie mogła portretować go jako groźnego szaleńca.
Następnie zacznie się, pewnie wieloletnie postępowanie. Trybunał Stanu składa się z osób wskazanych przez Sejm, więc oczywiście większość, która Kaczyńskiego i Ziobrę przed TS postawiła, będzie miała głosy, żeby podczas kolejnych rozpraw ich "maglować". Ponieważ jednak na czele Trybunału stoi nie polityk ale Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, to to "maglowanie" będzie przebiegać w jego, a nie polityków tempie.
Wikipedia przypomina sprawy, które toczyły się przed Trybunałem w ostatnich latach. Zazwyczaj trwały długo. Przykładem proces byłego ministra skarbu za rządów AWS Emila Wąsacza. Sprawa została umorzona w 2006 roku, w II instancji została uchylona i zaczęła się ponownie.
Podsumowując: do wyborów prezydenckich w 2015 roku czeka nas jałowa, ale jakże barwna polityczna gonitwa za Kaczyńskim i Ziobro. Usłyszymy o Stasi i groźnych spec służbach. Potem wszyscy o sprawie zapomną.