O autorze
Były redaktor naczelny naTemat. Wcześniej dziennikarz Radia Eska, BBC Polska, reporter w TVN24 i Wydarzeniach Polsatu. Pisał dla Wprost, publikuje w tygodniku Newsweek. Założyciel serwisu kampanianazywo.pl i poliprawda.pl

Minister Mucha zatrudniła fryzjera. A kogo ma za 7 tysięcy?

Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Afera na całą Polskę. Joanna Mucha zatrudniła swojego fryzjera za nie wiadomo jakie pieniądze. Gazeta.pl, Onet.pl, RMF24, TVN24. Wszyscy cytują (przedrukowują) tekst Michała Krzymowskiego z Wprost. Normalnie druga afera Rywina. Apeluję o chwilę refleksji.


Szef COS zarabia około 13 tysięcy złotych brutto, czyli około 10000 zł netto. Wiceszef, o którego trwa awantura, zarabia około 10.000 brutto, czyli mniej więcej 7 tysięcy netto miesięcznie. Szef i wiceszef mają pod sobą około 800 osób. Kierują więc potężną organizacją. Telewizja Polsat zatrudnia 800- 900 osób. Czy udałoby się znaleźć szefa Polsatu za 10 tysięcy miesięcznie na rękę? Tak. To głupie pytanie.

Dlaczego to pytanie jest głupie, a pytanie, czy dałoby się znaleźć szefa COS za tą samą stawkę, wszyscy uznają za pytanie dobre? Polecam wszystkim znalezienie kompetentnego szefa - wiceszefa COS za tą sumę. Kandydat Joanny Muchy sprawia wrażenie solidnie wykształconego. Rozumiem, że minister będzie patrzyła mu na ręce i skoro powołała, to jest gotowa także odwołać. Od dziś ponosi za niego odpowiedzialność.

Polski premier jest na dole listy płac w Europie. Jasne, są kraje gdzie szefowie rządów zarabiają gorzej. Ale w Bułgarii na przykład mają parę legalnych możliwości dorobienia w czasie pełnienia funkcji (rady, fundacje). Polska jest krajem bardzo rygorystycznym i żadnych możliwości nie daje. Szef rządu zarabia więc połowę tego co na przykład sympatyczny europoseł Cymański. Nie ma co porównywać ich zakresów odpowiedzialności.


Premier i ministrowie pełnią więc swoje funkcje w pewien sposób społecznie. I godzą się na to, bo są też blaski. Ale poziom niżej - na stanowisku podsekretarzy stanu - są tylko cienie. Wiceministrowie robią najważniejszą robotę, a zarabiają 6500 - 7000 złotych. Znalezienie kompetentnych kandydatów na te stanowiska jest niebywale trudne. Dziennikarzom polecam rozmowę z ministrami. Opowiadają wiele historii.

Tak, zdaję sobie sprawę jakie są pensje w Polsce. Ale w Warszawie są inne, a tak się składa, że administracja jest w Warszawie. Tak się też składa, że najbardziej kompetentni ludzie nie mają problemu, żeby w Warszawie w prywatnym sektorze wielokrotnie pobić średnią stołeczną. Państwo jest normalnym graczem na rynku pracy. I przegrywa walkę o najlepszych.

Media i obywatele mają schizofrenię. Najpierw krzyczą: SKANDAL na pomysły podwyżki płac w administracji. Następnie krzyczą: SKANDAL na jakość administracji państwowej. No jednak na coś się trzeba zdecydować. Oczywiście wyobrażam sobie trzecią drogę - administrację zarówno przepłacaną, jak i dziadowską. Ale to nie jest w tej chwili opis sytuacji w ministerstwach.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Węgrzy w Budapeszcie pokazali, co robić, by pokonać Orbana. Lekcja dla rywali PiS
0 0Trump ich zdradził, znaleźli nowego sojusznika. Oto skutki pierwszych dni tureckiej inwazji w Syrii
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nobel z ekonomii trafił w dobre ręce. Ci ludzie pomogli 5 milionom dzieci
0 0Miały być darmowe podręczniki, a nie ma ich wcale. Tak się zmusza rodziców do płacenia

NIE TYLKO POLITYKA

Sephora 0 0Udział w tym projekcie dużo nam dał". Współzałożycieli TOBO + MALA o programie dla kobiet
Rankomat 0 0Wyprawka dla niemowlaka. Co trzeba kupić i z jakim wydatkiem należy się liczyć?
OPINIA 0 0Koalicja wpadła w identyczną pułapkę, z jaką przez lata walczył PiS
FELIETON 0 0A może czas po prostu przestać płakać i w końcu zrozumieć, że właśnie taka jest Polska: PiS-owska