Tuż przed ostatnimi wyborami do Sejmu Donald Tusk powiedział, że jeśli Platforma je wygra, to będzie to jego ostatnia kadencja jako przewodniczącego partii. Platforma wybory wygrała, a Donald Tusk jest teraz pod rosnącą presją niektórych członków partii przekonujących go, by zmienił zdanie.
REKLAMA
- Będę mu to powtarzała. I zobaczymy, czy ziarno pada na urodzajną glebę - mówi mi w wywiadzie dla najbliższego Newsweeka (od jutra w kioskach) Hanna Gronkiewicz Waltz. Wiceprzewodnicząca Platformy i prezydent Warszawy przyznaje, że Tusk nie jest człowiekiem, na którego łatwo wywierać wpływ. Przypomina jednak, co zdarzyło się w Hiszpanii. Jose Maria Aznar też powiedział kiedyś, że wystarczą dwie kadencje. Potem jego partia przegrała wybory.
Dwanaście lat w tych warunkach w jakich żyjemy, nie można być dobrym premierem. Jeśli wygram, to będę dobrym premierem, ale ostatnią kadencję - powiedział we wrześniu 2011 roku Donald Tusk.
Gronkiewicz Waltz nie jest jedynym politykiem, który namawia Tuska do wycofania się z obietnicy. Rosnąca grupa posłów Platformy widzi, że ustąpienie obecnego lidera oznacza ostrą walkę o władzę i to niekoniecznie wyłącznie przez ludzi, których w tej chwili wymienia się jako głównych konkurentów. Prezydent Warszawy mówi Newsweekowi, kto coraz mocniej szarpie za kierownicę w Platformie, grożąc że cały samochód wjedzie do rowu.
- Nie będzie partii, jak nie będzie Donalda - powiedział mi ostatnio jeden z posłów Platformy. Poparcie dla Tuska jest najmocniejsze w opolskiem, łódzkiem, pomorskiem, lubelskim i mazowieckiem. Ale są regiony, okręgi i koła tak zdominowane przez przeciwników premiera, że kilka miesięcy temu w jednym z regionów poza Warszawą upadł z powodu wewnętrznej opozycji pomysł przyjęcia wewnętrznej uchwały udzielającej Tuskowi poparcia w reformach.
Hanna Gronkiewicz Waltz mówi mi też w wywiadzie o "kobiecej intuicji", którą ma Donald Tusk. I opowiada, dlaczego wzorem dla niej jest Margaret Thatcher.
Wywiad w poniedziałek w Newsweeku.
Wywiad w poniedziałek w Newsweeku.
